prawdziwa podróż

Istnieje 77 sposobów na Prawdziwą Podróż – który jest Twoim?

Podróże przestały być marzeniem ściętej głowy już bardzo dawno temu. Nie jesteśmy pokoleniem, które z rozrzewnieniem patrzy na katalogi rajskich wysp, wzdychając ciężko: gdybym był bogaty… Świat stanął otworem, umiemy języki, mamy internety i coraz więcej pieniędzy. Jak grzyby po deszczu zaczęły się pojawiać kolejne osoby, dla których podróże stały się zajęciem na pełen etat. A wraz z nimi odwieczna walka pomiędzy dwoma słowami: podróżnik a turysta. I pytanie, które podąża za nimi: „czy ta podróż jest prawdziwa?”. Odpowiedź jest jedna.

 

Zdarzało mi się w moim krótkim żywocie podróżować autostopem. Trochę po Polsce, Europie, trochę po Australii. Środowisko osób, które zamiast zapłacić za transport — wskakuje na wylotówkę i wyciąga kciuka, by przejechać się za darmo — jest fantastyczne i dosyć specyficzne. To osoby ceniące sobie wolność, oszczędność, otwartość, ciekawość świata, dobrą przygodę. Bardzo często rozmawiając o podróżach, kiedy tylko pojawiał się temat lecenia gdzieś samolotem, korzystania z pociągu czy w ogóle czegokolwiek odstającego od autostopowania wiele osób reagowało oburzeniem, trochę niezrozumieniem — że jak to, teraz zamierzasz podróżować jak tu-ry-sta? To już przecież nie jest prawdziwa podróż!

 

 

Wybaczcie mi moi drodzy, ale co to w ogóle znaczy prawdziwa podróż?

 

 

Praw­dzi­wa podróż od­kryw­cza nie po­lega na poszu­kiwa­niu no­wych lądów, lecz na no­wym spoj­rze­niu.

                                                                                                                                                            – Marcel Proust

 

 

Widziałam ostatnio na jednej z grup wpis dziewczyny, która pytała się, czy jeśli ktoś wykupuje hotel i leci samolotem, to przestaje być podróżnikiem, bo przecież wtedy „nie poznaje naprawdę kultury”.

 

W tym momencie musiałam pozwolić sobie na chwilę przerwy w pisaniu, bo w pewnym sensie nie wiem, od czego zacząć.

 

Może najlepiej od początku?

 

Nie są mi obce podróże z 200 zł w kieszeni. Wiem, jak to jest, kiedy liczysz na pomoc innych ludzi. Znam smak spania pod namiotem na śniegu przy drodze i radości z otrzymania gościnności przypadkowych osób, które proponują nocleg, zamawiają pizzę i raczą winem. To jest niezwykłe uczucie i czy mogę nazwać to prawdziwym podróżowaniem? Zdecydowanie tak.

 

prawdziwa podróż

Łapiąc samochód w kierunku Estonii, czyli podróże autostopem i spanie pod namiotem – wakacje 2016.

 

Tylko dlaczego niby nagle podróż ma przestać być prawdziwa, kiedy dodamy do niej jeden czynnik?

 

PIENIĄDZE.

 

Kiedy nagle masz pieniądze, by podróżować, sporo osób zaczyna odbierać cię jak turystę, a nie podróżnika, z tym że ten pierwszy to ten zły.

 

Po pierwsze — nie wiem, co jest złego w byciu turystą. Po drugie, nie rozumiem, dlaczego posiadanie odpowiednich środków na podróż przekreśla jej pozytywny charakter pełen ciekawości, odkrywczości, radości z eksplorowania nowych miejsc, ludzi, kultury.

 

Pieniądze nie sprawiają, że nagle przestajesz w ogóle zwracać uwagę na otoczenie, zamiast tego zamykasz się w hotelu z drinkiem.

 

Pieniądze nie sprawiają, że przestajesz odzywać się do przypadkowych osób na ulicy, zagadywać lokalnego kelnera, rozmawiać z taksówkarzem.

 

Pieniądze jak zawsze, są tylko i może aż — narzędziem. Narzędziem, z którego możesz skorzystać, jak chcesz.

 

prawdziwa podróż

Wyspy Perhentian, Malezja 2018 – tym razem z walizką i spaniem w resorcie.

 

Poza tym osoba, która ich w ogóle nie ma — nie może wejść do niektórych parków, by poznać lokalną naturę zagrożoną wyginięciem, nie kupi owoców, które rosną tylko na drugim końcu świata, nie wejdzie do muzeów, galerii, na plantacje. Przecież w ten sposób również się poznaje kulturę i to jest jak najbardziej prawdziwe doświadczenie.

 

Każda podróż jest prawdziwa. To od osoby, która gdzieś wyjeżdża, zależy co to będzie dla niej oznaczać. Istnieją różne cele podróżowania: jedni chcą odkrywać, drudzy jeść, trzeci po prostu odpocząć i nie musieć gotować obiadów przez dwa tygodnie.

 

Możesz pojechać jako backpakers do hostelu z prawie żadnymi środkami, spać w pokoju koedukacyjnym i nie poznawać żadnej lokalnej kultury, bo będziesz siedzieć na tyłku i pić tanie wino. Możesz też polecieć do hotelu all inclusive, wypożyczyć auto i zwiedzić całą wyspę, poznać lokalne jedzenie, zwiedzić galerię sztuki i zobaczyć niezwykłe zwierzęta w rezerwatach. To zależy tylko i wyłącznie od ciebie i twojego nastawienia, bo prawdziwa podróż to stan ducha.

 

Jeśli jedziesz gdzieś z nastawieniem pełnym otwartości, ciekawości, chcesz zrozumieć nowe otoczenie i osoby, w nim żyjące, to nieważne są inne aspekty. To będzie dla ciebie prawdziwa podróż, a wszystko inne jest tylko dodatkiem.

 

A Ty? Co o tym sądzisz? Zgadzasz się ze mną, czy nie? Masz jakieś swoje przemyślenia? Co dla ciebie oznacza „prawdziwa podróż”?

 

 

Zdjęcie dzięki uprzejmości StockSnap.

Cześć! Dzięki za wizytę. Mam nadzieję, że zobaczymy się też w mediach społecznościowych:

Zapisz się do mojego newslettera i pobierz darmowego e-booka

  • „Jak myśleć pozytywnie na przekór wszystkiemu i zmienić swoje życie?”

Powiązane wpisy

2
Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
norepinephrinum
Gość
norepinephrinum

Nie uważam, że podróżowanie stopem bez grosza przy dupie jest czymś lepszym i bardziej wartościowym od wyjazdu, gdzie zapłacisz za samolot, nocleg i jedzenie. Gościnność jest fajna i miło z niej czasem skorzystać, natomiast jeżdżenie zawsze stopem i pustym portfelem mając nadzieję, że ktoś nas nakarmi i przenocuje za friko, jest lekko cebulowe. Zwłaszcza jak jedziemy do biedniejszych krajów gdzie wręcz wykorzystujemy dobroć innych ludzi, którzy sami ledwo co mają, a jeszcze nas nakarmią „za ostatni grosz”. Nie jest to żaden powód do domu. Jedziesz do biednego kraju? zapłać ludziom za nocleg, jedzenie – wcale nie czyni Cię to gorszym… Czytaj więcej »

2016 Wszelkie prawa zastrzeżone
Projekt i wykonanie: SalesMiles.pl