Tych marzeń o życiu w Norwegii jeszcze długo nie spełnię

Przeprowadzka do innego kraju to jak narodziny na nowo, z tym że jesteś już dorosłym człowiekiem. Też masz ochotę płakać, rzeczywistość klepie cię w tyłek i jesteś kompletnie zdezorientowany, nie wiesz, gdzie się właśnie znalazłeś. Pamiętasz tylko, że chciałeś tu być od jakiegoś czasu i nie do końca wiesz, kim byłeś przedtem. Później jest już tylko lepiej. Dorastasz, zaczynasz być samodzielny. Pojawiają się pierwsze marzenia.

 

Te pierwsze marzenia nazwałabym bardziej potrzebami. Musisz mieć za co żyć, w co się ubrać (w przypadku Norwegii dosyć istotne) i gdzie mieszkać. Z racji wysiłku, jaki czasami trzeba włożyć w zdobycie pierwszej pracy (albo wytrwanie w niej) czy próbę porozumiewania się w obcym języku, te podstawowe sprawy wydają się czymś odległym, majaczącym na horyzoncie.

 

Jak już się ogarniesz, przyzwyczaisz i poznasz grono osób, które mają lepiej od ciebie, rodzą się w tobie marzenia. Takie prawdziwe, jak w dzieciństwie, kiedy oczami wyobraźni potrafiłeś widzieć siebie za x lat w nowej sytuacji.

 

Marzenia o braku barier

 

A raczej cele wymieszane z marzeniami. Widzę siebie gdzieś tam oczami wyobraźni, jak siedzę ze znajomymi przy kawie i wesoło gawędzimy o wszystkim i o niczym… po norwesku. Jak nie sprawia mi on trudności, jak rozumiem każde słowo, nie muszę się mega skupiać, by wiedzieć, co kto ma na myśli a słowa z moich ust lecą lekko, łatwo i samoistnie. Jak pamiętam dokładnie różnicę pomiędzy lo, lot, lå, le, la (wait a second, własnie musiałam sobie sprawdzić)…

View this post on Instagram

Najśmieszniejsze sytuacje związane z nauką języka? Zanim poszłam do pracy, w której nie mogłam z klientami rozmawiać za bardzo po angielsku musiałam się często pytać o różne rzeczy. 😉 pamiętam, jak musiałam się znajomej zapytać, czy gaffel to na sto procent widelec 😂 albo kiedy przy moim imieniu było napisane luka i zastanawiałam się, co to znaczy, że jestem luka – okazało się, że to to małe okienko, w którym wydaje się jedzenie. Na szczęście z racji pewnego ogaru nie miałam nigdy większych problemów z językiem ale znam osobę, która zapytana o to, kto będzie coś wykonywać w pracy opowiadziała: ja! – co po norwesku znaczy po prostu tak. Zapytana jeszcze trzy razy z rzędu o to samo dalej cisnęła z uporem, że ja, ja, ja… 😂 a Wy? Macie jakieś śmieszne sytuacje związane z nauką języka? 🤓🤓😆 #norsk #bokmal #nauka #nowyjezyk #jezyknorweski #naukajezyka #funny #flatlay #flatlaytoday #flatlayoftheday #flatlaynation #igflatlays #igdaily #instaflatlay #blue #pink #coffeeholic #iphoneonly #iphone5s #pinklovers #pinkloversonly #roz #onthetable #learningthroughplay #learningisfun #gethappy

A post shared by Andżelika Bieńkowska (@gethappypl) on


 

Dlaczego cele? Bo podobno rozłożone na konkretne kroki marzenia to właśnie one. Każdego dnia uczę się czegoś nowego, zmuszam siebie do mówienia w tym języku i słuchania, jak mówią inni. Czasami cieszę się jak głupia, gdy ktoś mi powie: „powiedziałaś to idealnie po norwesku!” albo: „używasz trøndersk, wow!„, a czasami jak debil, gdy nie zrozumiem za pierwszym razem, a rozmówca zadaje mi pytanie: „mówisz w ogóle po norwesku?” – odpowiadam, więc, że trochę, w wyobraźni przypominając sobie wszystkie godziny spędzone nad tym językiem, lekcje, rozmowy, słówka… i czując, że to wciąż nadal tylko „trochę”.

 

Marzenia o przyjaźni

 

Czy naprawdę taka jest kolej rzeczy? Kończysz studia i jednocześnie kończysz etap, w którym relacje mają duże znaczenie? A może po prostu szkoda czasu na te, które są mało istotne? A może nam się po prostu przestaje chcieć? Jak to jest?
 

Tworzenie przyjaźni to proces, który trwa latami. Niejedno wino trzeba wypić, niejeden wschód słońca obejrzeć i niejedną rozmowę razem przeprowadzić, na dobre i na złe. Tutaj marzenie to staje się trochę bardziej odległe ze względu na barierę językową. Oczywiście, ta będzie stopniowo znikać, już teraz czuję, jak inni się przede mną bardziej otwierają, gdy wiedzą, że mogą ze mną rozmawiać w swoim języku, ale czy na pewno do końca?
 

Marzenia o rodzinie, tutaj, choć na chwilę

 

To, moi drodzy, są serio marzenia. To nie są cele. To nie są konkretne kroki. Tutaj nie ma żadnego SMART.
 

A szkoda.
 

Istnieją osoby, które wiedzą, że są zaproszone, wiedzą, że czekamy z narzeczonym na odwiedziny, mają możliwość, ale oczywiście zawsze coś stoi im na przeszkodzie. W głównej mierze mam na myśli swoją rodzinę, w której 80% członków (czyli wszyscy, poza mną i siostrą) nigdy nie leciało samolotem i ten fakt tak bardzo przesłania im możliwość polecenia nim pierwszy raz, że nie mogą po prostu kliknąć kup bilet.
 

Nie, żebym siedziała z założonymi rękami. Wiem, jak szukać spoko lotów, więc podsyłam im konkretne linki. Jedyne, co muszą zrobić, to kilknąć coś ze trzy razy, a potem wsiąść w pociąg do Gdańska, a stamtąd w samolot. Jest to przykre, ponieważ mam na 90% pewność, że nie przylecą, jeśli coś ich nie zmusi.
 

O odwiedzinach pewnych osób będę marzyć pewnie całe życie. I kiedyś wymarzę ich przylot. Mam taką nadzieję.
 

Marzenia o byciu wszędzie

 

Norwegia jest tak pięknym krajem, że im dłużej się tutaj żyje, tym bardziej ma się świadomość, jak mało się widziało.
 

W samej okolicy Trondheim są tak urocze i ciekawe miejsca do zobaczenia, że w głowie się nie mieści.

 

 

Na mojej liście są z pewnością: Bergen, Stavanger, Ålesund, Tromsø, Bodø. Do ostatniego wybieram się prawdopodobnie za dwa tygodnie i nie mogę się doczekać zobaczenia Lofotów. Od kilku lat marzę również o zobaczeniu zorzy polarnej. Wiem, że bywa też tu, gdzie mieszkam, ale na razie nie udało mi się jej upolować.

 


 

Wiem, że jeszcze długo tych marzeń nie spełnię. Czy jednak nie warto działać i krok po kroku się starać? Na większość rzeczy potrzeba morza czasu, którego tutaj mam pod dostatkiem. To wystarczy, by za kilka lat spojrzeć wstecz i uświadomić sobie, że każde z nich zostało zrealizowane. Tak samo, jak rzeczy, o których marzyłam lata temu, a dzisiaj są moją rzeczywistością. 

 


A Wy? Jakie marzenia przyniosła Wam emigracja? Może już je spełniliście albo dopiero się w Was pojawiły?

 

Cześć! Dzięki za wizytę. Mam nadzieję, że zobaczymy się też w mediach społecznościowych:

Zapisz się do mojego newslettera i pobierz darmowego e-booka

  • „Jak myśleć pozytywnie na przekór wszystkiemu i zmienić swoje życie?”

Powiązane wpisy

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o

2016 Wszelkie prawa zastrzeżone
Projekt i wykonanie: SalesMiles.pl