Jak uwierzyć, że kreujesz swoje życie? – Prawo Przyciągania a Rzeczywistość

Jak uwierzyć, że wszystko będzie dobrze, kiedy nie jest? Jak zacząć widzieć efekty pozytywnego myślenia i przyciągać pozytywne zdarzenia, kiedy ludzie są, jacy są, pogoda szara i samopoczucie adekwatne? Jak zobaczyć cuda w życiu, kiedy obiad przypalony, oczko w rajstopach a budzik nie zadzwonił? Czy my naprawdę mamy metafizyczny wpływ na swoje życie, czy liczą się tylko czyny i to, w co wkładamy pracę, a nie tylko… myśli? Jak to ogarnąć?

 

Wierzę w to, że kreujemy swoje życie. W końcu piszę o tym bloga. Moje życie to jednak nie tylko brokat, kasa spadająca z nieba i sami uśmiechnięci ludzie, chociaż wiem, że tak może być i czasami bywa. Pierwszy krok bywa najtrudniejszy, ale później jak to już mawiają „jak z górki”. Przede wszystkim najpierw…

 

1. Nakręć się

 

Pozytywnie.

 

Nie wiem, co tam lubisz robić, ale każdy ma swoje rzeczy, które automatycznie podnoszą nasze samopoczucie i sprawiają, że czujemy się zmotywowani i wszystko zaczyna się układać.

 

Tak, jak każdemu zdarzyło się nakręcić negatywnie, znaleźć problem na rozwiązanie, tak można zrobić to w drugą stronę.

 

Wszystkie fajne rzeczy, które do tej pory się magicznie układały i sprawiały, że jeszcze bardziej wierzyłam w to, że wpływam na swoją rzeczywistość nie tylko czynami działy się, kiedy byłam bardzo, bardzo radosna.

 

Nakręcaj się każdego dnia, od nowa. Utrzymuj wysoką energię w kółko. Jeśli spadnie, to to olej i idź dalej robić swoje. Musimy sobie jedną rzecz wyjaśnić: nasze życie składa się z rożnych momentów, mniej lub bardziej emocjonalnych. Nie chodzi o to, by cały czas chodzić jak naćpanym i swoją obecnością przeszkadzać innym ludziom. Z drugiej strony dobre samopoczucie i pozytywne nastawienie to nawyk, który trzeba sobie codziennie odnawiać, bo nie zawsze wstajemy tą prawidłową nogą z łóżka. Czasami nawet kilka razy w ciągu dnia.

 

Dla mnie tym, co zawsze sprawia, że czuje się szalenie szczęśliwa to ruch i rozciąganie. Stawianie sobie kolejnych celów w jodze to i ich osiąganie to coś, co zawsze daje mi ogrom radości. Wiadomo, że często mi się nie chce, albo czuje, że to nie mój dzień, ale zawsze o wiele bardziej interesuje mnie możliwość tego, co się wydarzy niż brak zmian.

 

 

 

 

2. Bądź cierpliwy

 

Fizyczna rzeczywistość jest jak sama nazwa wskazuje… fizyczna. Nasz myśli mają na nią wpływ, ale w dłuższym okresie czasu. Nie oznacza to, że dzisiaj zaczniesz o czymś marzyć, a jutro to otrzymasz (chociaż jak najbardziej jest to możliwe – moja ulubiona historia tutaj).

 

Najlepszą analogią do tego jest ciąża. Kobieta czeka dziewięć miesięcy na swoje dziecko. Czy to oznacza, że ono w tym czasie nie istnieje, albo że nigdy nie pojawi się na świecie? Trzeba jednak zarodkowi pozwolić się rozwinąć, roślince wyrosnąć podlewając na początku samą ziemię, umiejętnościom poprawiać. To trwa. To jest proces. Jednak każdego dnia jesteś bliżej celu, nawet jeśli jeszcze tego w ogóle nie widać.

 

3. Zmień swoje przekonania

 

Dopiero po trzecie, a może po najważniejsze.

 

Jeśli nie jesteś w stanie chociaż dać sobie pozwolenia na to, by uwierzyć, że kreujesz samodzielnie swoją rzeczywistość, to sorry, ale nic się nie wydarzy.

 

Prawo Przyciągania nie będzie działać, bo uważasz, że to stek bzdur. Nie będziesz „mieć farta” jeśli nie dasz sobie poczuć, że urodziłeś się pod szczęśliwą gwiazdą. Musisz chociaż spróbować myśleć, że jest inaczej. Dać sobie pozwolenie na przekonanie, że wszystko układa się dobrze dla ciebie i nawet jeśli tego nie widzisz, jesteś coraz bliżej realizacji marzeń.

 

4. Zrób sobie test na niebieskie piórko

 

Słyszałeś o przyciąganiu niebieskiego piórka? Nie? (Pisałam o tym na swoim fanpage’u.)

 

Jeśli trudno ci uwierzyć, że jesteś w stanie magicznie tworzyć coś tylko przy pomocy swoich myśli, to sobie stwórz na początek… niebieskie piórko. Dlaczego akurat ono? Bo kiedy ostatni raz widziałeś takie? No właśnie.

Zadanie jest banalnie proste: wyraź wewnętrznie, albo na piśmie intencję, że chcesz zobaczyć, znaleźć niebieskie piórko. Wyobraź je sobie, pogłaskaj się nim po twarzy w wyobraźni, poczuj je tak, jakbyś właśnie trzymał jedno w dłoni. Niech to trwa tyle, ile chcesz. Dziesięć sekund albo pięć minut. Jeśli czujesz, że to głupie, po prostu zrób sobie tę wizualizację, a później o tym zapomnij.

 

Jak znajdziesz piórko, daj znać. Poczujesz się wtedy jak w jakimś filmie. Tego uczucia nie da się w ogóle opisać, ani porównać do niczego. To niby tylko głupie piórko, ale daje tyle radości, że aż sam się zdziwisz. Łatwiej będzie ci wtedy uwierzyć w to, że coś w tym jest. To nie tylko będzie namacalny dowód, że tak się da, ale przede wszystkim świetna zabawa! Dokładnie tak to traktuj.

 

5. Skup się na tym, co do tej pory wyszło 

 

Chciałeś od dziecka mieszkać w konkretnym miejscu, mieć psa albo robić coś wyjątkowego? Czy czasami właśnie tego nie masz już teraz?

 

Pamiętam jak dziś. Było ciepłe lato, wakacje. Miałam kilkanaście lat i jak każdego tego typu dnia bawiłam się i wymyślałam nowe marzenia, którymi żyłam w głowie. Jedno z nich pojawiło się, gdy w radio puszczono piosenkę Jennifer Lopez. Siedziałam wtedy na parapecie w moim małym pokoju i patrzyłam przez uchylone okno na podwórko pełne rówieśników. Oczywiście w ogóle nie znałam słów tej piosenki, co kompletnie nie przeszkadzało mi w śpiewaniu na cały głos. „Lets get loud” przerobiłam w swojej głowie na „neske nał” i bawiłam się świetnie. Pomyślałam wtedy: pewnego dnia będę rozumieć, co Jennifer śpiewa: nauczę się płynnie języka angielskiego.

 

Dzisiaj mam certyfikat CAE z tego języka i nie jest on dla mnie żadnym wyzwaniem. Teraz jest nim język norweski. Rok temu zaczęłam słuchać piosenek ze Skandynawii i tak samo poczułam, że byłoby wspaniale je całkowicie rozumieć. Dzisiaj dogaduję się już w tym języku, za rok myślę, że wejdę na zadowalający mnie poziom płynności.

 

Na pewno w twoim życiu jest masa marzeń, które możesz opisać w czasie przeszłym, bo już nimi żyjesz, a może nawet o nich zapomniałeś, bo pojawiły się nowe. Miałeś wtedy pojęcie, jak uda ci się do nich dojść? Wiedziałeś, skąd weźmiesz kasę albo kto ci pomoże w drodze do realizacji? Za pewne nie do końca, co nie przeszkodziło ci w dojściu do celu. Zauważ te małe (albo duże) sukcesy i przygotuj się na kolejne, bo nadciągają!

 

6. Znajdź głębszy sens

 

Nawet jeśli idea przyciągania nie przemawia do ciebie, albo bardzo chcesz, wizualizujesz i dalej nic, to po co się męczyć. Życie jest za krótkie, by się wielce frustrować błahostkami.

 

Całym sensem tego wszystkiego jest lepsze samopoczucie, a nie rzecz, wydarzenie, czy pieniądze na koncie jak mogłaby większość osób sądzić.

 

Kreujesz swoje życie świadomie, bo świadomie bierzesz odpowiedzialność za swoje emocje, a resztę po prostu odpuść. 


Bloga nazwałam Get Happy.
Nie Get Money, Get Love, Get a Car.

Get Happy, bo ostatecznie zawsze o to chodzi.
Tego ci przede wszystkim życzę.

Powiązane wpisy

2016 Wszelkie prawa zastrzeżone
Projekt i wykonanie: SalesMiles.pl