5 narzędzi, bez których blogowanie byłoby bardzo trudne

Z blogowaniem jest jak z rzemiosłem. Niby możesz być genialnym wizjonerem, ale bez dłuta, czy płótna nie powstanie żadne twoje dzieło. Dobre narzędzia to połowa drogi do sukcesu. Każdy z czasem wynajduje swoje własne, które najlepiej leżą i sprawdzają się na co dzień. Jakie są moje i dlaczego jednym z nich jest coś, czego się nie spodziewasz?

 

1. Zeszyt

 

Myślę na papierze. Nie potrafię planować w kalendarzach komputerowych, rysować w programach graficznych, tworzyć map myśli, które klika się myszką.

 

Od czasu do czasu kupuję kolejny, ładniejszy i lepszy notatnik. Idę do Empika (czy innego tego typu sklepu) i spędzam autentycznie sporo czasu na wyborze czegoś, co za każdym razem będzie mi się bardzo podobało.

 

Zapisuję w nim pomysły na wpisy, planuję, opisuję marzenia i cele. Kreślę, dodaję kolory i odnośniki. Nie wyobrażam sobie życia bez takiego notatnika. Blogowania tym bardziej.

 

2. Autogrammer

 

Bloguje się jednak dzięki komputerowi. Na początku tej przygody nie miałam zielonego pojęcia o aplikacjach, stronach i specjalnych platformach, dzięki którym życie staje się o niebo łatwiejsze.

 

Jedną z nich jest Autogrammer, czyli narzędzie do planowania postów na Instagramie (i nie tylko). Przetestowałam kilka i wciąż nie czułam, że to jest to, czego szukam. Okazało się, że to, na czym mi zależy po prostu… kosztuje pieniądze.

 

Autogrammer to chyba jedyne narzędzie, które publikuje posty za ciebie. Po prostu ustawiasz godzinę, zdjęcie i opis, a wpis jest wrzucany bez twojej ingerencji. Poprawcie mnie, jeśli jest inaczej, ale w innych tego typu programach potrzeba samodzielnego zatwierdzenia postów, co sprawia, że i tak musisz skopiować tekst i kliknąć „opublikuj” na swoim telefonie.

 

 

Co się składa na szczęśliwe życie? Przyjaciele, rodzina, miłość, pieniądze, zdrowie? Każda z tych rzeczy w odpowiedniej proporcji, czy postawienie na jedną kosztem innych? . Myślę, że w pewnym sensie całe życie dążymy do szczęścia. Każdego dnia szukamy poczucia ulgi i komfortu. Zawsze chcemy się poczuć lepiej. Sęk w tym, że bardzo często warunki nie pozwalają, by całkowicie nie myśleć o pewnych sprawach. . Sztuka odpuszczania to jedna z najważniejszych sztuk, jakie wydaje mi się składają się na szczęśliwe życie. Im mniej się przejmujemy, tym zdrowsi i szczęśliwsi jesteśmy. Chyba poświęcę temu osobny wpis. Może w ten weekend? . . . #polishgirl #photo #instaday #instaphoto #thoughts #letgo #odpuszczanie #sztuka #luz #chill #letitgo #happylife #gethappy

A post shared by Andżelika Bieńkowska (@gethappy.pl) on

Jedno ze zdjęć wrzucone dzięki Autogrammerowi.

 
Autogrammer ma kilka dni darmowego trialu, pozwala edytować zdjęcia tak jak na Instagramie, używa się go na komputerze, więc posty pisze się wygodniej dzięki klawiaturze. Jedyna dotychczasowa wada to taka, że zdjęcia nie mogą zbyt dużo „ważyć”, co czasami sprawia, że muszę je sobie przed wrzuceniem edytować.

 

3. Photoshop

 

Nie jestem mistrzem Painta ani tym bardziej Photoshopa, ale dzisiaj nie wyobrażam sobie edytować zdjęć do wpisów w innym programie.

 

Nie mam żadnych zaawansowanych umiejętności, ale te, które mam pozwalają mi na uzyskanie tego, czego potrzebuję. Czasami zajmuje mi to chwilę dłużej, ale wtedy uczę się czegoś nowego. Szukam odpowiedzi w tutorialach albo filmikach, które objaśniają wszystko jak dla przysłowiowego debila. Jest tego cała masa, więc nigdy długo nie szukam odpowiedzi na jakiś palący problem.

 

Wiem, że jest cała masa innych narzędzi do edycji zdjęć, ale zazwyczaj są one on-line, a wtedy bardzo szybko się rozpraszam i zamiast pracować, sprawdzam, co ciekawego pojawiło się na fejsie.

 

Sprawia mi też sporo radości widzenie oczekiwanych efektów swojej pracy, typu „wow, nie wiedziałam, że tak potrafię!„.

 

4. Kasa

 

Nie, to nie jest żaden program, aplikacja, czy platforma.

 

To po prostu narzędzie zwane… pieniędzmi.

 

Nie mówię, że musisz wydawać pieniądze, by zacząć blogować, albo nawet robić to na wysokim, ciekawym poziomie. Nie trzeba wydawać majątku, by napisać wartościowy wpis, czy zrobić ładne zdjęcie, ale w życiu każdego blogera (i chyba wszystkich, którzy rozwijają swoją pasję) przychodzi taki moment, że zaczyna ona kosztować.

 

Chwilę zastanawiałam się, czy ująć to w ten sposób, ale doszłam do wniosku, że chciałabym, by ktoś mi to kiedyś powiedział: tak, twoja pasja zasługuje na wydawanie na nią pieniędzy.

 

Bo właściwie po co je zarabiasz? Żeby zjeść, zapłacić rachunki i jakoś przetrwać?

 

Miałam ten problem wcześniej, nadal on występuje (w o wiele mniejszym stopniu ale jednak), bo pokutuje we mnie przekonanie, że pasja to nic, na co warto wydawać pieniądze.

 

Zaraz. Stop. To na co mam je wydawać? Czy tylko po to, aby przetrwać? Dlaczego nie mam wyrzutów sumienia, kiedy kupuje obiad na mieście, ale kiedy chcę opłacić sobie przydatne narzędzie, zaczynam mieć milion pytań? Czy dlatego, że to coś, co robi mało osób? Ostatecznie ile znacie ludzi, którzy naprawdę wydają pieniądze na swoje pasje bez skrępowania? Być może dlatego, że pasja to nie jest rzecz, którą musisz robić, by przetrwać. Nie jest ona konieczna, by w spokoju mijał dzień za dniem. Na początku zazwyczaj nie przynosi również dochodów. Albo w ogóle nie przynosi nigdy. Ale czy to źle?

 

Kiedy zaczęłam to robić (zadałam sobie pytanie: jeśli to naprawdę twoja pasja, to czy ma ona cenę?) uświadomiłam sobie, że jestem mega szczęśliwa. Poczułam, że dałam sobie prawo do rozwijania pasji w takim stopniu, w jakim mam ochotę. Jeśli to również twoja pasja, pozwól sobie na podążanie tą ścieżką i nabywanie rzeczy (też za kasę), które ułatwią ci jej realizowanie.

 

5. Materiały edukacyjne

 

Blogowanie to bardzo dynamiczna dziedzina. Wszystko tak, jak w Internecie, zmienia się w mgnieniu oka. Wystarczy, że facebook zmieni jakiś algorytm, albo gdzieś pojawi się nowość, która przyciąga czytelników, i kiedy o tym nie wiesz, zostajesz w tyle.

 

Poza tym, jak każda inna umiejętność, wymaga ciągłej nauki, a zdziwiłbyś się ile rzeczy można się dowiedzieć, kiedy tylko zacznie się szukać. Każda z nich sprawia, że jesteś o jakąś część procenta jesteś lepszy i umiesz więcej, co zaczynasz dostrzegać w odbiorze, statystykach a przede wszystkim w zaangażowanych czytelnikach. To daje kopa!

 

    • Na pewno zachęcam do przeczytania od deski do deski Szkoły Blogowania, oraz dołączenia do grupy Urszuli na FB, gdzie naprawdę działamy (nawet ten post jest częścią ostatniego wyzwania). Wszystko na tym poziomie jest darmowe, a co najważniejsze – naprawdę skuteczne.

 

    • Drugą wartą przejrzenia pozycją jest blog Michała Szafrańskiego Jak Oszczędzać Pieniądze, na którym dzieli się nie tylko sposobami na lepsze zarządzanie finansami. Znajdziecie tam sporą dawką motywacji i konkretów odnośnie początków blogowania.

 

    • Polecam też Tomka Tomczyka, czyli JasonaHunta. Na jego stronie znajdziecie wartościowe wpisy, a jeśli coś was podkusi do zakupu książek, czy kursu MasterClass Bloger – idźcie za tym głosem; to taki diabełek, którego tym razem warto się posłuchać.

 

Jakie są wasze ulubione narzędzia do blogowania? Dajcie znać!

Powiązane wpisy

2016 Wszelkie prawa zastrzeżone
Projekt i wykonanie: SalesMiles.pl