Jak zawsze dostać pracę wykorzystując prawo przyciągania?

Nigdy nie potrzebowałam martwić się o pracę. Zazwyczaj znajdowała mnie sama. Ktoś dzwonił, mówił: jutro masz rozmowę kwalifikacyjną o 12:00 w Warszawie na Wilanowie. Wsiadałam więc w pociąg i jechałam. Nawet tutaj, w Norwegii, do pracy poszłam kilka dni po wysłaniu CV. Co robić, by się nie narobić, ale by praca znalazła Ciebie?
Tutaj tekst lub wyraz do powiększenia

1. Przekonaj sam siebie

 

Najważniejsze, byś czuł się i był przekonany, że praca dla ciebie będzie zawsze i na pewno sobie poradzisz.

Takie poczucie sprawia, że szukając jej, nie jesteś zdesperowany, nie bierzesz czegokolwiek. Jesteś inaczej odbierany a Wszechświat potajemnie działa, by wszystko szło jak z płatka.

 

Musisz poczuć, że jesteś wyluzowany i pozytywnie nastawiony. Schowaj strach jak najgłębiej. Po prostu skup się na tym, że za chwilę będziesz wyczekiwać weekendu, bo od poniedziałku do piątku będziesz zajęty. Pracowaniem.

2. Określ, czego chcesz

 

U mnie najlepiej sprawdza się wypisanie kilku najważniejszych cech nowej, poszukiwanej pracy. Oczywiście określam zarobki, jak się czuję w pracy i co robię. Czy jest daleko od domu, jaki mam zakres obowiązków, jakie relacje mam ze współpracownikami.

 

Kiedy zabierałam się za wybór pracy po ukończeniu studiów wypisałam wszystkie cechy, ale najważniejszą postawiłam ponad wszystkie: czuję się w niej sobą. I możecie mi wierzyć: jeszcze nigdy nie pracowałam z takim luzem oraz pewnością siebie i zaangażowaniem.

 

3. Puść wici

 

Okazuje się, że większość prac znajdujemy, bo kogoś znamy. Kiedyś nazywano to „znajomościami” o dosyć pejoratywnym wydźwięku. Dzisiaj króluje nazwa „networking”.

 

Mówi również o tym Pat Flynn, którego podcast na temat życia z blogowania ostatnio słuchałam. Bardzo polecam, znajdziecie do niego link tutaj.

 

Każdy zna kogoś, kto zna kogoś, kto szuka pracownika albo kogoś do współpracy.

 

Wierzcie mi, bądź nie, ale pracę w Norwegii znajduje się głównie poprzez znajomości. Później się okazuje, że pracujesz z kimś, kto jest znajomym twojego najbliższego otoczenia, szczególnie wśród Polaków.

 

 

 

Prośba o popytanie się innych nic nie kosztuje, a prawdopodobnie pomoże ci w błyskawicznym tempie rozeznać się chociażby w firmach, które mogą aktualnie kogoś poszukiwać. I tu przechodzimy do działania.

 

4. Zrób coś

 

Chyba nie tylko ja słyszałam o takich osobach. Siedzą w domu trzeci miesiąc i „szukają pracy”. Podobno w Norwegii jest to nagminne.

 

Wszyscy tutaj nie możemy się przestać śmiać z tego, że tak wiele osób przyjeżdża za granicę, szuka pracy miesiącami i mówi: pracy nie ma. Tymczasem ja dostałam zapytania z trzech firm, z czego w jednej aktualnie pracuję, a z dwoma pozostałymi jestem w kontakcie w razie potrzeby.

 

Jak to zrobić?

 

Najwięcej pomogło mi polecenie firm, które mogą kogoś potrzebować i warto się do nich odezwać. Jednak nie odpowiadałam na zapotrzebowanie w ofertach pracy. Wysłałam mejle z zapytaniem bezpośrednio do firm. Innymi słowy: czasami trzeba zrobić coś inaczej.

 

W razie gdyby to nie zadziałało, wydrukowałabym CV i pojechała na miasto, szukać pracy w knajpach i barach. Możliwe, że jeszcze czeka mnie taka przeprawa, zanim będę mogła w CV zaktualizować wpis o znajomości języka norweskiego na „płynny”. O tym, jak się uczę na co dzień odsyłam do ostatniego wpisu.

 

5. Ogarnij się

 

Z drugiej strony, nawet jeśli np. pragniesz być lekarzem, ale nie masz skończonych studiów, nie dostaniesz stanowiska jako ordynator szpitala, choćbyś nie wiem, jak się starał. Żyjemy w świecie materialnym, w którym manifestacja myśli i pragnień potrzebuje czasu i często gęstszej energii niż myśl, czy uczucie, czyli działania.

 

Jeśli więc chcesz być lekarzem, idź na studia. Albo jeśli chcesz pracować w Norwegii na fajnym stanowisku, naucz się norweskiego. Innymi słowy: ogarnij swoje kwalifikacje.

 

Jeśli chcesz pracować w innym miejscu albo branży rozeznaj się, jakich kwalifikacji, umiejętności potrzebujesz. Może idź na kurs albo zacznij się uczyć tego na własną rękę. Poszukaj blogów branżowych, zaangażuj się w jakąś organizację. Jestem przekonana, że znalezienie takich możliwości poprzez wujka Google zajmie ci jakieś cztery minuty. Rozeznać da się teraz, zaraz, już.

 

I na koniec: nie przejmuj się szukaniem pracy aż tak bardzo. Daj sobie na luz. Być może ta, którą za chwilę dostaniesz będzie tylko punktem odniesienia do kolejnej, albo zrozumiesz, że to kompletnie nie to i zmienisz kierunek poszukiwań?

 

Nic w tym świecie nie jest na zawsze.

To się tyczy też tego, że aktualnie szukasz pracy.


Na moim Instagramie znajdziesz więcej zdjęć z mojej codzienności, szczególnie w instastory. A na fejsa wrzucam często historyjki, tłumaczenia znanych mówców w zakresie prawa przyciągania albo ostatnio krótkie filmiki. Fajnie będzie, jak wpadniesz. 🙂

Powiązane wpisy

  • Nina Podsiadło

    Świetny wpis. Najważniejszy ten luz 🙂
    Kiedy wymyśliłam pracę w Warszawie najpierw wiele osób trzymało kciuki, później nie mogli tego słuchać, a później już sama przestałam o tym mówić bo mimo licznych rozmów nie dostałam pracy. Nie raz wracałam z płaczem i rozczarowaniem. Aż jak odpuściłam i pomyślałam w d…. mam tą Warszawę, Rzeszów też jest piękny, zadzwonił mój obecny pracodawca, nawet na początku nie chciałam przyjeżdżać na rozmowę kwalifikacyjną. A jestem już rok w Warszawie i w tej firmie farmaceutycznej 🙂
    Ale tak podniosłam kwalifikacje: studia podyplomowe i angielski. Wysyłałam cv nie tylko na oferty ale co miesiąc do firm na ich maile ze strony. Do mojego pracodawcy 3 razy i dostałam pracę na którą nie było ogłoszenia, bo przeszukali bazy z cv i wyciągnęli moje 🙂 więc warto poczekać i przestać się spinać 🙂
    Realizacja przychodzi w najmniej oczekiwanym momencie 🙂

    • Oo, fajna historia.

      Często tak jest, w sumie zazwyczaj, że jak zaczynamy mieć coś gdzieś, odpuszczamy opór i to przychodzi. Wtedy też mamy do tego luźniejszy stosunek i łatwiej nam zacząć i się nie stresować początkami.

      Fajnie, że to zrobiłaś i osiągnęłaś cel 🙂 !

2016 Wszelkie prawa zastrzeżone
Projekt i wykonanie: SalesMiles.pl