Jak planować noworoczne postanowienia, by przyciągnąć ich realizację?

Święta to dla mnie dosyć wyjątkowy okres. Poza rodzinnymi spotkaniami, jest to dla mnie również czas podsumowania i planowania kolejnego roku. Zaglądam wtedy do kalendarza, sprawdzam, co mogę odhaczyć, a nad czym jeszcze muszę popracować. Część z tych punktów to postanowienia. Inne są zachciankami. Jak podejść do planowania nowego roku, by w kolejne Święta móc z radością przybić sobie piątkę i uznać: zrobiłem to?

Też tak masz? Każde kolejne święta wyglądają podobnie: ci sami ludzie, to samo miejsce, zwyczaje te, co zawsze. Ten moment oprócz radości zawsze uświadamia mi szybkość upływającego czasu i takiej mega ulotności. Przecież dosłownie rok temu siedziałam w tym samym miejscu, z tym samym kalendarzem i pisałam nowe plany na 2017. Które spełniłam, a o których w ogóle zapomniałam? Co najlepiej dla mnie zadziałało?

 

1. Co zrobisz w tym roku, po czym poznasz, że rok był udany?

 

Jedną z rzeczy, którą zrobiłam 25 grudnia 2016 r było wypisanie w punktach rzeczy, które sprawią, że uznam odchodzący w zapomnienie 2017 rok za udany. Wśród nich znalazł się opis nowej pracy i miejsca mieszkania, nauka języka, podróże i sprawy prywatne, takie jak relacje, czy finanse. I wiesz co?

 

Tak naprawdę tylko jedna rzecz nie została do końca spełniona. Nie, że w ogóle została nie ruszona – po prostu jej stworzenie wymaga czasu, tak samo, jak nauka języka. Jestem w trakcie, więc nie interesuje mnie do końca to, że nie doszłam do wyimgainowanej mety. Jestem w drodze, tak samo jak z nauką norweskiego. I to jest najważniejsze.

 

Co dosyć zabawne, napisałam sobie konkretną odłożoną kwotę, którą miałam zamiar mieć odłożoną pod koniec roku. Co się okazuje, mniej więcej dokładnie tyle mam! Ponad to, już innym długopisem i później dopisałam sobie: egzotyczna podróż poza Europę. Co z tego wyszło, możecie przeczytać we wpisie o Bali.

 

Czy wiedziałam, w jaki sposób zrealizuję te rzeczy w poprzednim roku? Nie miałam wtedy pracy, nawet studiów nie miałam skończonych. Naukę języka napisałam, bo uznałam, że skoro planuję wyjazd to wypadałoby się nauczyć, ale też nie byłam pewna, jakim cudem opanuję ten język w takim stopniu do dzisiaj. Wyprawa na Bali to była kompletna abstrakcja, to samo, co z Australią z 2014r.

 

Co jest bardzo ważne – trzeba napisać sobie te plany w miejscu, do którego będziesz mieć za rok dostęp. Zachowaj tę kartkę, kalendarz, czy wyślij sobie mejla z tymi postanowieniami. Zdziwisz się, jak fajnie ci poszło rok później, chociaż przy ich pisaniu nie miałeś nawet pojęcia, jak się za to zabrać.

 

2. Marzenia na 365 dni

 

To, co poleca JasonHunt w kursie Masterclass Bloger, który właśnie przerabiam, to rozplanowanie swoich marzeń na konkretne daty. To znaczy… nie realizacji marzeń, co rozpoczęcia ich realizacji. Przecież zdarzyć się może, że wymarzony kurs fotografii będzie trwać trzy lata, ale właśnie np. w swoje urodziny postanowisz poszukać odpowiedniego i się na jakiś zapisać. Masz jedynie 365 dni i zapisujesz tylko te rzeczy, które naprawdę masz zamiar zrobić. Aby ułatwić sobie sprawę możesz zapisać np: luty 2018 – nauka szwedzkiego. Co znaczy, że po prostu usiądziesz pewnego lutowego dnia i znajdziesz sobie nauczyciela, z którym zaczniesz naukę.

 

Proste, konkretne. Pokazuje też, że jeśli za pewne marzenia nie weźmiesz się sam, możesz się nie doczekać ich realizacji.

 

3. Prawo przyciągania i życzenia

 

To jest lista, która uzupełnia moją listę to-do.

 

Przecież starzejemy się dlatego, że przestajemy marzyć, prawda? Zawsze dlatego zapisuję również te rzeczy, które wydają dosyć odrealnione, trochę nie mieszczą mi się w głowie, nie wiem, jakim cudem miałabym stać się ich częścią. I to jest w tym najlepsze. Im jesteśmy starsi, tym więcej staramy się przypilnować sami, zaplanować i zrealizować, ale nie ma takiej mocy, żebyśmy zawsze nad wszystkim panowali albo wiedzieli, co dobrego czeka nas jeszcze. I to jest piękne. Tą część planów pozostawiam Wszechowi do realizacji i wierzcie mi, bądź nie, one naprawdę się spełniają!

 

Dlatego zaszalej w tej części. Daj się ponieść. Kto zabrania ci się ograniczać (poza umysłem)? Jak się nic nie spełni, to co z tego? A jak spełni… zobaczysz sam, jakie to uczucie! Potem będziesz mieć większą wprawę w osiąganiu „niemożliwego”.

 

4. Co jest dla ciebie najważniejsze?

 

Życzenia noworoczne i plany doskonale pokazują, co jest dla nas priorytetem w życiu. Czy zapisałeś tam cele odnośnie swojego zdrowia? Czy tylko wymieniłeś założenie rodziny i kupno samochodu? Zerkając na nie pobieżnie zobaczysz, czy może warto coś zmodyfikować w swoim codziennym podejściu do życia. Dostrzeżesz pewien trend, który będzie się powtarzać rok w rok. U mnie co roku pojawią się plany z podobnych dziedzin – jedynie ich stopień, czy wielkość się zmienia. Dzięki temu poznasz siebie i zwrócisz uwagę na to, jakimi kierujesz się wartościami w życiu.

5. Planuj postanowienia odważnie i z głową

 

W swoich celach nie zapisuję prawie nigdy rzeczy oczywistych, jak „znalezienie pracy” czy „dbanie o zdrowie”. Planuję konkretnie i zdecydowanie. Piszę, ile chcę w pracy zarabiać, a jeśli chodzi o zdrowie, zapisuję czego będę jadła więcej, albo jaką asanę chcę w tym roku opanować (w 2017 był to szpagat, o którym marzyłam całe życie, a wystarczyły trzy miesiące regularnej pracy nad rozciąganiem i jest!).

 

Planuję też odważnie. Każdy z nas ma jakąś pracę, każdy jakieś zdrowie, jakiś dom i tak dalej. Staram się nie zapisywać rzeczy oczywistych, które ma każdy, tak czy siak. Stawiam sobie wyzwania, które są dodatkiem, smaczkiem, czymś, co sprawia, że czuję się szczęśliwa. Jeśli coś postanowisz i narzucisz sobie dyscyplinę, zauważysz, że masz i czas i pieniądze i środki, by jakoś to ogarnąć.

 

Z tymi planami to jest trochę tak, jak z wolną sobotą. Jak sobie nic nie zaplanujesz, to po prostu nic nie zrobisz. Wiadomo, zjesz obiad, śniadanie i kolację, ubierzesz się i spędzisz godziny na oglądaniu głupot w internetach. Ale ten dzień szybko się skończy, a na pytanie, co ciekawego zrobiłaś w weekend, odpowiesz, że rosół. Szał, co nie? Podobnie jest z całym rokiem.

6. Co za znaczenie ma czas?

 

I  na koniec coś, co zawsze mnie motywuje.

 

Jakie znaczenie ma dla naszych działań, to, że jest Nowy Rok, Urodziny, poniedziałek albo Święta? To tylko symbol początku, ale to, co się liczy bardziej od zaczęcia, to działanie późniejsze.
Nie musisz w ogóle czekać, aż wskazówki zegara pokażą północ w tę niedzielę. Możesz zacząć dzisiaj. Kto ci zabrania zacząć treningi, uczyć się szydełkować, czy poszukać nauczycielki tańca dzisiaj, teraz? Co cię powstrzymuje? Data nie ma żadnego znaczenia. Każdy dzień wygląda tak samo. I będzie wyglądał do końca życia.
Chyba, że postanowisz to zmienić. 


Na moim Instagramie znajdziesz zdjęcia zrealizowanych postanowień, a w insta story relacje, jak mi idzie w trakcie, bo przecież droga jest mega ważna. Na fejsa wrzucam często historyjki, tłumaczenia znanych mówców w zakresie prawa przyciągania albo piszę, co mi akurat przyjdzie do głowy. Fajnie będzie, jak wpadniesz się zapoznać 🙂

2016 Wszelkie prawa zastrzeżone
Projekt i wykonanie: SalesMiles.pl