5 powodów, dla których musisz zobaczyć Bali

Bali to taka mityczna wyspa. W pewnym sensie metafora szczęścia, wolności, włosów oblepionych piaskiem oraz skóry opalonej słońcem. Z drugiej miejsce opisywane w książkach, marzenie wielu podróżników. Chciałabym móc powiedzieć, że nic w tej wyspie ciekawego nie ma, ale po prostu nie mogę. Nie mogę, bo wszystkie piękne wyobrażenia o Bali są prawdziwe. Dlaczego więc musisz zobaczyć je na własne oczy?

1. Żeby poczuć klimat wierzeń w bogów

 

To coś, co wyróżnia to miejsce na tle innych. 

 

Na Bali większość wyznaje tak zwany hinduizm balijski. Mieszkańcy wierzą w jednego Boga, który ma wiele twarzy (dostrzegacie podobieństwo do chrześcijaństwa?). Życie rodowitych Balijczyków skupione jest w okół religii. Nie ważne, czy pracują, czy odpoczywają, zawsze znajdują czas, by złożyć podziękowania Bogom.

 

W jaki sposób to robią?

 

Wszędzie, ale to dosłownie wszędzie można znaleźć małe koszyczki wyplatane ręcznie z liści, w których znajdziecie dary dla bogów. Leżą pod stopami, na murkach, półkach, ulicy i chodniku. Zawierają kwiaty, owoce, kadzidła, czasami nawet… papierosy, czy jedzenie z marketów. To forma tutejszej modlitwy. Nieważne, co się dzieje, jest to zawsze przerywane, by zmienić koszyczek ze starego na nowy, bo modlitwa musi być kilka razy dziennie odprawiona.

 

Miałam wrażenie, że to bardziej część kultury i tradycji, tak jak dla nas spotkanie z rodziną w weekend – po prostu to robimy bez względu na to, czy to jest związane z religią, czy nie. Tak właśnie zachowywali się Balijczycy. Z drugiej strony odniosłam wrażenie, że istnieje wiele odłamów wierzeń. I tak na przykład, gdy trafiliśmy na jakąś ceremonię w pobliżu Ulun Danu Baratan, nasz młody kierowca nie był w stanie powiedzieć, co oni świętują.

 

To, co jest ciekawe oraz dosyć przydatne, to… chusta. Balijczycy wierzą, że część ciała od pasa w dół jest skażona, połączona z ziemą, nie-boska. Dlatego przy wejściu do świątyń musicie mieć przepasane biodra i zakryte nogi (chociażby prowizorycznie). Warto wziąć jakąś chustę z domu, albo, jeśli chcecie przywieźć z Bali oryginalną, piękną i kolorową pamiątkę, pamiętajcie by się targować do ceny max 20 zł (ok 70 000 IDR).

bali9

Pura Taman Saraswati Temple

2. Żeby za półdarmo najeść się zdrowo i baaardzo smacznie

 

Słodki Jezusie w morelach. Bali to był mój mały raj, przede wszystkim ze względu na… jedzenie. Balijczycy mają caaałą masę wegetariańskich i wegańskich dań oraz doskonale rozumieją, co masz na myśli – jeśli zapytasz o danie veggie, upewnią się, czy mogą dać jajko… kocham ich!

 

Jedzenie jest tanie. Nasz najtańszy obiad to kwota rzędu 40 zł za dwa dania obiadowe, deser i chyba dwie lampki wina ryżowego (które widzicie poniżej) . Tak naprawdę lwią częścią tej kwoty było właśnie wino.

 

Moje serce skradło danie o nazwie… gado gado. (czyt. gadu gadu) Oprócz zabawnej dla Polaka nazwy danie to oferuje boski sos orzechowy, w którym maczacie sobie warzywka. Brzmi skromnie, ale dla mnie wystarczająco. To było doskonałe.

 

Jeśli jesz mięso, nie ma również problemu. Na każdym kroku natkniesz się na Nasi Ayam Goreng (Ryż Kurczak Smażony) albo na doskonałe owoce morza.

 

A tak naprawdę nie możesz powiedzieć, że byłeś na Bali jeśli nigdy nie jadłeś w warungu, czyli przydrożnej, niezachęcającej na początku knajpki, w której jedzenie robione jest na bieżąco i dla ciebie. Podchodzisz, pytasz się, co możesz dostać i jest to dla ciebie gotowane. Trochę tak, jakbyś w domu zapytał mamy, co ci może przyrządzić na obiad. Płacisz grosze, typu 7 zł za dwudaniowy obiad i raczysz się owocami, warzywami i rosołem na kurze niewiadomego pochodzenia. Klimat i smak nie do powtórzenia.

 

 

IMG_4250

Prawdziwy warung, czyli bezdomny kot, zachodnie przekąski i obiady wystawione na tacach

bali8

Gado gado, czyli pyszny, gęsty sos orzechowy z jajkiem i warzywami oraz wino ryżowe

3. Żeby poczuć dzikość i piękno natury

 

Nie udało mi się znaleźć informacji o tym, ile jest na Bali wodospadów, ale szybki rzut oka na tripadvisora mówi jasno, że co najmniej kilkadziesiąt. Duże, małe, lodowate i gorące. Jest z czego wybierać, a wodospady to nie jedyny element piękna tutejszej natury.

 

Jednym z najbardziej popularnych jest Tegenungan Waterfall, w którym możecie spokojnie popływać albo pomoczyć stópki w otoczeniu dzikiej, pięknej zieleni. Jest zaskakująco ciepły.

 

Innym, troszkę mniej popularnym, jest Git Git Waterfall. Jego woda jest lodowata, ale jak dla mnie miał większy urok. Może również dlatego, że byliśmy tam bardzo wcześnie i nikogo nie było, z tego względu, że o 6 rano byliśmy oglądać delfiny na Lovina Beach…

 

A właśnie. Tego nie da się opisać. Wyobrażacie sobie być świadkiem podskakujących wesoło nad wodę całych stad delfinów, które przypływają codziennie rano do tej samej zatoki? Przy akompaniamencie wschodzącego słońca można napawać się ciszą, pięknem oceanu i pozytywnym oczekiwaniem na te cudowne istoty. Ze spokojem mogę stwierdzić, że to był jeden z najpiękniejszych poranków w moim życiu.

 

Przed wyjazdem przeczytaliśmy na stronie organizatora wyjazdu, żeby zabrać ze sobą jakąś kurtkę. Nie wiedzieliśmy, czy dlatego, że będzie mokro, czy dlatego, że będzie chłodno. Każde z podejrzeń okazało się bez sensu. Było jak zawsze bardzo ciepło (ok. 30°C) a wyprawa w głąb zatoki w ogóle nas nie pomoczyła. Idealnie.

bali1

Tegenungan Waterfall

bali6

Git Git Waterfall

bali16

Czekając na delfiny przy Lovina Beach przy wschodzie słońca

bali15

Są!!!

4. Żeby napić się wody z prawdziwego kokosa

 

Jakie jest podobieństwo pomiędzy kokosem z Tesco i kokosem z Bali?! Ja się pytam. Pytam się.

 

kokos

5. Żeby poczuć, jak wiele posiadasz i docenić dobrobyt, który cię otacza

 

Bali to jedno z tych miejsc, w których jako turysta czujesz się jak w raju. Przyjemny klimat, idealna pogoda, miejscowe owoce, które u nas można czasami zobaczyć jedynie w markecie od wielkiego dzwonu, tutaj rosną na drzewach przy drodze.

 

Z drugiej strony przepaść, jaka dzieli standardowego mieszkańca europejskiego miasta od zwykłego Balijczyka, który każdego dnia musi otworzyć swój sklep by zarobić na przetrwanie, daje mocno po oczach oraz sporo do myślenia. Niby wszystko fajnie, wakacje i te sprawy, ale nie sposób czasem sobie pomyśleć nad problemami swoimi (który strój będzie dzisiaj pasował do tych klapek?) i problemami tych osób (czy mam co jutro zjeść?). Można poczuć się naprawdę bogatym, żyjącym w zbytku społeczeństwie, kiedy w rozmowie z tubylcem okazuje się, że wyjazd do Europy, to dla nich marzenie, którego nigdy nie spełnią.

 

Chociażby i z tego względu, by czasami sobie też uświadomić jak wiele możemy mieć i doświadczyć warto czasami zobaczyć kulturę i świat tak odległy.

 

uluwatu

Zachód słońca nad Uluwatu Temple, chwilę przed słynnym kecak dance


Na moim Instagramie znajdziecie dwadzieścia razy więcej pięknych zdjęć, bo wszystkich tutaj wrzucić się nie da. A na fejsa wrzucam często historyjki, tłumaczenia znanych mówców w zakresie prawa przyciągania albo piszę, co mi akurat przyjdzie do głowy. Fajnie będzie, jak wpadniesz się zapoznać 🙂

2016 Wszelkie prawa zastrzeżone
Projekt i wykonanie: SalesMiles.pl