blogowane

6 rzeczy o moim blogowaniu, o których nie miałeś pojęcia

Życie nie jest takie, jak na instagramie, chociaż bardzo się staramy się, by było. Często to, co czai się za kulisami fajnego stylu życia może zaskoczyć. Co słychać za kulisami mojego blogowania?

 

1. Założyłam bloga, bo brakowało mi kasy

 

W pewnym sensie. A dokładniej – nie mi, lecz mojej rodzinie. W czasach, gdy nic nie zarabiałam i musiałam polegać na swojej rodzinie, bywało różnie. Pamiętam, gdy zapytałam się o jakąś rzecz, na którą potrzebowałam pieniędzy – usłyszałam: nic nie dostaniesz, bo nie mamy. Zirytowałam się. Założenie bloga poszło szybko. To była rzecz, którą mogłam zrobić tu i teraz, taka moja, z której kiedyś być może zacznę mieć zyski. Dało mi to poczucie, że to ja decyduję o swoim losie a nie ktoś inny.

 

Wcześniej zdarzało mi się zarabiać na tym, co piszę poprzez płatne artykuły dla figenetarion (na przykład tutaj). Dwa moje teksty znalazły się również w magazynie Czwarty Wymiar (zobaczenie swojego artykuły w gazecie, którą możecie kupić w kiosku – bezcenne!). Zajmowałam się również blogami o rozwoju osobistym.

 

 

2. Piszę od gimnazjum

 

Pierwsze blogi zakładaliśmy w gimnazjum. Kto go wtedy nie miał? Każdy w klasie dzielił się swoim życiem (a dokładniej lekcjami i perypetiami ze szkolnych korytarzy). Jedni pisali bardzo poetycko i „gimnazjanie”, tworząc smętne wiersze w dekadenckim stylu, reszta – jak ja – tworzyli blogi o swoich idolach (Emma Watson), o swoim życiu i tym, co się robiło po lekcjach. Mój główny blog był na tenbicie (czy ktoś pamięta te czasy?!) i nazywał się „fajnyblog”. Odważnie.

 

 

3. Trochę się boję

 

Za każdym jednym razem, gdy piszę o czymś, z czym nie zgadza się większość społeczeństwa (prawo przyciągania) obawiam się, że w pewnym sensie będzie to wytknięte. I chociaż naprawdę nigdy tak nie było, a ludzie raczej piszą do mnie: też tak myślę! coś w tym jest! – dalej czuję się niepewnie.

 

 

4. Czasami w siebie nie wierzę

 

Pomimo bardzo pozytywnych komentarzy i opinii, jakie coraz częściej dostaję, nadal nie jestem pewna, że to co tworzę ma super wartość. Chociaż zdarzyło mi się, że podeszła do mnie dziewczyna na imprezie chwaląc to, co piszę, której w ogóle nie znałam (poczułam się sławna, choć nie jestem) albo otrzymywałam prawdziwe listy pocztą od osób, które „mnie” czytają – cóż, dalej nie jestem pewna do końca tak, jakbym chciała. Mam nadzieję, że pewnego dnia to się zmieni.

 

 

5. Piszę do siebie

 

Kiedy słyszę „czuję, jakbyś napisała o mnie” – wiedz, że ja naprawdę napisałam o tobie. Albo sobie. W gruncie rzeczy, nie jesteśmy w ogóle inni, a bardzo często zdarza mi się, że piszę do samej siebie. To taki monolog na piśmie, swego rodzaju terapia. Coś u siebie zauważam, nie przepadam za tym, chcę to zmienić – bam, tłumaczę to sobie na blogu. Później okazuje się, że inni mają tak samo. Nie ma za co.

 

 

6. Czas na dyscyplinę w blogowaniu

 

Marzenia marzeniami, ale jak nie weźmiesz i zaczniesz pisać, to samo nic się nie zrobi. Blogowanie to praca, jak każda inna. Na razie nie jest moim zajęciem na pełny etat, ale chcę, by kiedyś tak było. Postanowiłam opublikować w pewnym okresie czasu konkretną liczbę wpisów. Czytanie książek o blogowaniu (dzięki Kominek!) uświadomiło mi, że jak nie będziesz regularny, uparty i na bieżąco aktualny na swoich kanałach, to naprawdę nigdy nic z tego nie będzie.

Żeby nie być gołosłowną: ten wpis jest osiemnastym od początku września. Żeby dać porównanie: opublikowałam 50 tekstów od września 2015 do września 2017, czyli w dwa lata. A teraz prawie połowę tego w ciągu trzech miesięcy. To naprawdę działa! Statystyki rosną w oczach, a satysfakcja z życia w zgodzie z postanowieniem niewymowna.


Jeśli chcesz się ze mną bliżej poznać, to możesz zajrzeć na mojego Instagrama, na którym obecnie leczę siebie i innych zdjęciami z urlopu na Bali. Na Snapchacie lubię pić kawę. A na fejsa wrzucam coś, co akurat zasługuje na coś więcej niż obrazek, ale mniej, niż na cały blogowy wpis. Miło mi cię będzie poznać!

2016 Wszelkie prawa zastrzeżone
Projekt i wykonanie: SalesMiles.pl