blog

Pracujesz zdalnie z basenu pijąc drinka z palemką? To dobrze.

Moda na pracę z egzotycznych miejsc powoduje, że zaczynam się zastanawiać. Oczywiście, można stworzyć życie oparte o podróżowanie. Dzisiaj nie jest to problemem, bo wystarczy znaleźć sensowne wi-fi i wszystko jedno, czy siedzisz w hotelowym łóżku słuchając fal oceanu (jak ja teraz), czy patrzysz na zatłoczoną ulicę zza kawiarnianej szyby. Ale na serio: czy jedyny sposób na szczęście to praca zdalna?

 

Nie wiem, czy jestem typem podróżnika. Chociaż moja rodzina twierdzi, że byłam wszędzie (ta, jasne), a ja uważam, że nic nie widziałam (im więcej widzisz, tym bardziej wiesz, jak mało wiesz), no nie ukrywam – zawsze mnie ciągnęło w świat. Pociągiem, autostopem, samolotem, czy autobusem na drugi koniec miasta – lubię się przemieszczać.

 

Obserwuję swoich bliższych i dalszych znajomych, a nawet tych najbliższych kibicując im i jarając się ich podróżami i sama cieszę jak dziecko, kiedy widzę palmę. Ale kiedy za długo jestem w podróży zaczynam czuć takie: coś bym zrobiła.

 

Nie mam na myśli kąpieli w basenie, czy pójścia po następnego drinka. Chyba każdy lubi odpoczywać, ale co za dużo, to nie zdrowo: opalania się na rajskiej plaży też. Po prostu zaczynam czuć, że fajnie też mieć taki tryb życia skupiony wokół budowania czegoś. W podróży rozwijasz się inaczej, ale to nie to samo, gdy masz zorganizowane zajęcia i planujesz swój progres.

 

I kiedy patrzę na kolorowe zdjęcia fejsowych znajomych zachęcających do rzucenia wszystkiego i wyjechania, myślę sobie: no fajnie. Ale uważam, że to nie jest jedyny przepis na szczęście.

 

Myślę, że kluczem jest słowo: balans. Mega świetnie jest sobie podróżować, kocham to ale wiecie co? Z drugiej strony lubię też swoją pracę, marzy mi się kariera, która coś zbuduje. Fajnie jest chodzić gdzieś, gdzie tworzysz coś razem ze stałą ekipą. Fajnie jest mieć pewną organizację życia, która pozwala na naukę nowego języka, opanowanie ciekawego sportu, tworzenie głębokich relacji, które przecież wymagają poświęconego czasu i pewnej częstotliwości spotkań.

 

Kiedyś lubiłam inne wyzwania. Lubiłam jeździć autostopem, nie wiedzieć, gdzie dzisiaj będę spała. Teraz dalej kocham podróżować, ale stwierdzam, że w sumie super jest mieć widok na palmy z własnego tarasu i basen na dachu, do którego możesz wskoczyć po śniadaniu. Nadal jednak organizuję podróże sama, z przewodnikiem i internetem. Ale wszystko się zmienia i każdy ma swoje etapy w życiu. Kto wie – może za 5 lat po prostu będę latać na all inclusive do Egiptu, żeby pić drinki przy basenie przez dwa tygodnie i to wielkie przedsięwzięcie będzie wymagało organizacji biura podróży?

 

 


Stópki w piasku, gorące powietrze, drinki na plaży. Paradise. #bali #uluwatu #polishgirl #trip #widok #palmtrees #dreamlandbeach

A post shared by Andżelika Bieńkowska (@gethappy.pl) on

 

 

Każdy ma w swoim życiu różne etapy. Balans potrzebny jest zawsze. Podróżowanie jest absolutnie doskonałe, dzisiaj totalnie na wyciągnięcie ręki i do zrobienia, ale nie jestem pewna, czy jedyny przepis na szczęście to nie bycie w podróży całe życie. Może da się to jakoś pochodzić? Być może są to dwa miesiące urlopu i reszta pracy, a może trzy razy w roku na dwa tygodnie, a może raz na dwa lata ale z mega wypasem? Kto powiedział, że nie można być szczęśliwym budując swój dom, wychowując dzieci, chodząc do pracy, jeśli to wszystko daje nam poczucie spełnienia? To wcale nie musi szare.

 

To tak samo jak z kasą. Myślimy, że dopiero milion złotych uratuje nas przed nudnym życiem, ale kiedy myślimy: na co wydawalibyśmy miesięcznie jedną setną, to po chwili uznajemy, że to by w zupełności wystarczyło. A taka kwota jest przecież zdecydowanie bardziej w zasięgu ręki.

 

Egzotyczne podróże są wspaniałe. Oglądanie wschodu słońca nad palmami jest czymś, co sprawia, że mam łzy w oczach (między innymi dlatego, że kiedyś myślałam, że nigdy nie będzie mnie stać na takie życie), ale równie fajnie jest mieć do czego wracać zachowując równowagę. Prawda?

 

Doskonale pamiętam, kiedy pracowałam zdalnie. Faktycznie, mogłam podróżować i robić to z każdego miejsca, ale czy myślicie, że było łatwo oderwać się od pięknej okolicy z myślą, że trzeba wyciągnąć laptopa i ogarniać? Tak średnio. Myślę, że w życiu fajnie kierować się dewizą: work hard – play hard. Czyli jak odpoczywam, to odpoczywam, jak pracuję – to tak, że oczy szczypią od ekranu.

 

Szczęście znajdziesz gdzieś pomiędzy. W sobie.

 


 

Tematykę postu ściśle jest zainspirowana podróżą na Bali, podczas której właśnie jestem. Chyba nie chcesz mi powiedzieć, że nie masz  ochoty popatrzeć na zdjęcia plaż i egzotycznych miejscówek? Na fb raczej wrzucam krótkie posty i zapowiedzi wpisów. Fajnie, jakbyś kliknął lajka.

2016 Wszelkie prawa zastrzeżone
Projekt i wykonanie: SalesMiles.pl