good-1123013_1920

Wypośrodkowane poczucie moralności, czyli blaski i cienie bycia farmaceutą

W każdym zawodzie napotkasz na rzeczy, które będziesz kochać. W każdym znajdziesz też takie rzeczy, które będziesz szczerze nienawidzić. I jak to często w życiu bywa, musisz poznać na sobie, czy ewentualna korzyść jest większa niż potencjalne ryzyko, czyli czy plusy przerastają skutecznie minusy, na tyle, by być w twoim wypadku szczęśliwym. Jak to jest w pracy w aptece?


plus-4-5121. Zarobki

 

Zacznijmy od mięska, czyli tego, dlaczego do pracy w ogóle idziemy – kasy. O ile na zarobki w Polsce zaraz po studiach większość wyżej wykształconych absolwentów może narzekać zapraszając siebie nawzajem na zmywak w Anglii, o tyle po farmacji nie ma się ani problemu ze znalezieniem pracy, ani ze znalezieniem dobrze płatnej pracy.

 

Wygląda to dokładnie na odwrót, niż wszędzie indziej. To ty mówisz rekruterowi: oddzwonię do Pana. Dlaczego? Bo czeka na ciebie jeszcze pięć innych rozmów w pięciu innych aptekach, a każda bardzo potrzebuje magistra farmacji. Bez ciebie apteka nie może być otwarta, więc naprawdę czujesz się potrzebny i spokojny o swoją pozycję.

 

Dobre zarobki? Mam na myśli sporo powyżej 3000 netto (na rękę) bez dwóch zdań. Oczywiście dochodzą do tego dyżury, nadgodziny i w zależności od trybu pracy możesz sobie do tego dorobić kilkaset do kilku tysięcy złotych. Myślę, że to w miarę dobra opcja jak na pierwszą pracę.

 

minus-4-5122. Brak rozwoju

 

To, co niestety jest dla mnie osobiście dosyć odrzucające od pracy w aptece na dłuższą metę to brak możliwości awansu. Kończąc staż umiesz sobie poradzić z większością sytuacji, jakie codziennie spotykają cię w pracy – to fajnie. Później uczysz się dodatkowych spraw związanych z formalnościami, płatnościami, chodzisz sobie na szkolenia i… to tyle. Za pięć lat możesz zostać kierownikiem i na tym kończy się kariera. Twoje zarobki mogą poszybować tylko do pewnego momentu. Zakres twoich obowiązków może poszerzyć się również w ograniczonym stopniu. Później robisz już cały czas to samo.

 

plus-4-5123. Znasz się na tym, co robisz każdego dnia coraz bardziej

 

Kończąc pięcio i pół letnie studia jesteś relatywnie dobrze przygotowany do pracy. Wiesz, na co liczyć i jak sobie radzić w każdej, nawet najdziwniejszej sytuacji. Nie dochodzisz nagle do wniosku, że studia były po nic – zaczynasz w najmniej oczekiwanych momentach korzystać z wiedzy z biochemii, technologii postaci leku albo farmacji stosowanej. Jesteś specjalistą i chociaż codziennie wiele razy nie wiesz mnóstwa rzeczy (włącznie z tym, jak wyjaśnić pacjentowi, że nie istnieje lewoskrętna witamina c) czujesz, że dajesz sobie radę i ogarniasz. I miło jest, kiedy komuś naprawdę pomożesz.

 

Farmacja i medycyna to dziedziny bardzo dynamiczne, które rozwijają się każdego dnia i ja to kocham. Bardzo lubię się uczyć, więc co chwilę coś sobie doczytuję, a w moim facebookowym newsfeedzie pierwszeństwo mają wiadomości właśnie z rynku farmaceutycznego. Ciekawi mnie to i lubię fakt, że jestem częścią tego świata. To bardzo miłe, kiedy możesz pacjentowi zacytować najnowsze badania odnośnie na przykład właściwej podaży witaminy K2 i wiesz, że cieszy się, bo otrzymał wiedzę, której potrzebował.

 


plus-4-512
minus-4-5124. Różni ludzie

 

Codziennie otwierasz swą paszczę w najlepszej wierze i chęci niesienia ulgi do kilkudziesięciu (albo kilkuset w sezonie) osób. Mówisz, tłumaczysz, generalnie naprawdę chcesz pomóc. Ale ludzie, jak ludzie – są bardzo różni. Jeden powie: jaki piękny uśmiech i jest ci miło, a drugi wykrzyczy na całą aptekę, że jesteś niekompetentny bo nie powiedziałeś, że masz też na stanie plaster na rolce bez opatrunku (true story). Co zrobić – musisz się uśmiechać, być miły i przeklinać dopiero na zapleczu. Praca z ludźmi wymaga cierpliwości. Tutaj pisałam o tym więcej.

 

Z drugiej strony to jest właśnie to, co robisz – pomagasz im. Nie ma nic przyjemniejszego od podziękowań i docenienia twojej wiedzy, która komuś dzisiaj pomogła spokojnie się wyspać, pozbyć kaszlu albo wyleczyć wysypkę. To taki punkt na plus i minus.

 

plus-4-5125. Inspirujące jednostki 

 

Na drugiej stronie skali masz ludzi, z którymi pracujesz. Wierzę, że atmosfera w pracy to jakieś 70% sukcesu. Jak lubisz ludzi, z którymi pracujesz, to nawet najgorszy pacjent albo ćpun przychodzący po Acatar codziennie nie jest ci straszny. Ludzie pracujący w aptekach w moim odczuciu to osoby, od których można się mega dużo nauczyć, są pracowici i bardzo ogarnięci życiowo. Zachwyca mnie czasami wiedza i doświadczenie osób, które naprawdę znają się na ochronie zdrowia albo radzą sobie w najdziwniejszych sytuacjach z gracją i uśmiechem na twarzy. Uwielbiam się od nich uczyć.

 

minus-4-512plus-4-5126. Wypośrodkowanie poczucia moralności

 

Moje autorskie stwierdzenie oznacza dla mnie nie mniej, ni więcej, jak…dostosowanie się. Idziemy na studia szczerze wierząc, że pomożemy ludziom by czuli się lepiej. Później ta perspektywa się zmienia. Oczywiście brednie odnośnie Big Pharmy są… bredniami (przynajmniej na poziomie farmaceuty w aptece), ale oczywiście, że dostajemy nagrody za sprzedawanie określonych produktów, kasę za opakowania marek własnych i tak dalej. Czy czy cały czas myślimy o tym, jak by tu zbić forsę na sprzedaży taniego magnezu? Jasne, że nie. Nie przychodzimy do apteki, żeby dostać najnowszy blender albo wygrać wycieczkę.

 

Czy ja celowo i świadomie sprzedaje jakieś produkty? Generalnie nie, bo nawet nie pamiętam za co mam jakie punkty i co z nich mogę mieć. Polecam w większości przypadków dokładnie to, co uważam za najlepsze. Ale oczywiście, że szkolenie takiej albo innej firmy wpływa na to, czy coś uważasz za dobre. Nie myślisz sobie wtedy „była dobra kawa na konferencji, polecę ich produkt!” tylko pamiętasz, że widziałeś jakieś badania (bo ci pokazali) więc wierzysz, że faktycznie tak jest. Apteka to także biznes, który musi się kręcić, więc potrzebuje do tego pieniędzy. Ale kto powiedział, że nie może ich zarabiać na dobrych preparatach, które faktycznie działają?

 

Zaczynasz stanowić część pewnego zamkniętego środowiska, od którego zależą duże pieniądze i to jest fakt. Oczywiście, że zdarza się, że dostaniesz obiad od jakiegoś przedstawiciela, zostaniesz zaproszony na super galę albo otrzymasz mega kosmetyk. Jasne, że to się dzieje i nie można ukrywać, że nie jest to miłe – czujesz się wtedy dosyć elitarnie. Niemniej bynajmniej u mnie nie sprawia to, że od tego momentu sprzedaję właśnie ten produkt, bo ktoś z jego przedstawicieli dał mi jego próbkę. Czytam składy i badania. Staram się zawsze pomagać tak, jak umiem najlepiej. Ten punkt dlatego również jest trochę na plus, trochę na minus.

 

Dla mnie największą zaletą bycia farmaceutą jest zajmowaniem się tematyką, która mnie bardzo interesuje w połączeniu z pomocą drugiemu człowiekowi za godne pieniądze. I to sprawia, że jestem zadowolona z tego, co robię i czuję, że lata wysiedziane nad książkami wreszcie zaczynają się opłacać.

 

A Ty? Co w swojej pracy najbardziej lubisz? 


 

Ostatnio na na swojego Instagrama wrzucałam trochę zdjęć ze skandynawskiej jesieni. Wcale nie jest taka inna, niż ta polska. Natomiast na Snapie pojawiają się zdjęcia za brzydkie na Insta. 😀 Takie codzienne, bo uczę się łapać chwile. Jak mi wychodzi?

 

2016 Wszelkie prawa zastrzeżone
Projekt i wykonanie: SalesMiles.pl