tullips-2414035_1280

Bo Ty, to co innego

„Podnieś swój kieliszek, jeśli też nie masz racji…” – śpiewa Pink. Siłą rzeczy nie jesteśmy w stanie pasować wszyscy do wszystkich. Strach przed czyjąś opinią często blokuje nas przed wyrażaniem swojego zdania, więc lepiej udawać, że się jest takim samym. Ale ty nie jesteś. Jaka jest twoja odmienna opinia na jakiś temat, która jest charakterystyczna tylko dla ciebie?

 

Dzisiejszy świat pozwala nam jak nigdy na bycie tak kolorowym, jak tęcza, na końcu której znajduje się kuferek ze złotymi monetami. Możemy pofarbować włosy na różowo, chodzić półnago po ulicy albo spotykać się z kim chcemy, kiedy chcemy i nikomu nic do tego. Jesteśmy bardzo wyzwoleni. Jednak z drugiej strony często spotykamy się z wytykaniem palcami, jeśli uważamy coś inaczej niż reszta społeczeństwa. Kiedyś nie pójść do kościoła było jak koniec świata. Dzisiaj przyznanie się otwarcie do posiadania wartości na przykład związanych z chrześcijaństwem powoduje podobne reakcje, ale na odwrotne zachowanie. A może by tak po porostu żyć i dać żyć innym?

 

Wczoraj byłam w kinie na filmie „Tulipanowa Gorączka”. Ciekawa fabuła, nieszablonowe pokazanie życia sprzed lat. Całość osadzona była wokół czasów giełdy tulipanowej w Amsterdamie w XVII wieku. Ludzie kupowali cebulki, by potem je sprzedawać drożej, bogacąc się na tym niemiłosiernie. Wiesz, które tulipany były najcenniejsze? Nie całe białe, całe żółte albo pomarańczowe, ale te, które miały domieszkę różu, niebieskości.

 

Te odmienne.

 

Jak bardzo odmienny w swoim podejściu do życia jesteś? Co innego w sobie masz?

 

Kiedy czytałam poradniki odnośnie blogowania natrafiałam bardzo często na tipy w stylu: wyróżnij się, miej odmienne zdanie. Ludzie nie przychodzą by czytać o faktach, oni chcą opinii! Cholera – pomyślałam – przecież ja to właśnie mam! Teraz tylko trzeba zacząć to wyrażać na swój sposób.

 

Jestem inna, bo uważam, że kreujemy swój świat myślami. Za nimi idą słowa o mniejszej gęstości (wpływie na otoczenie) a na końcu listy są działania – o najbardziej gęstym wpływie na środowisko, co oznacza, że efekt działania zobaczymy o wiele wcześniej, niż słów i myśli, niemniej jednak każde z nich ma wpływ.

 

Wierzę, że jesteśmy odpowiedzialni za swoje życie w 100 procentach. Mawiamy: istnieją rzeczy niezależne od ciebie. Ale ja chcę wykraczać dalej postrzegając człowieka nie tylko jak ciało, umysł, serce. Chcę widzieć w człowieku istotę boską, duszę wcieloną w fizyczne przebranie, która wybiera pewne zdarzenia, aby doświadczać siebie na każdy sposób, jaki chce.

 

Podobno jedną z rzeczy, której się żałuje przed samą śmiercią jest życie według oczekiwań innych. Kiedy nagle sobie uświadamiasz, że nie robiłeś większości rzeczy, bo wydawało ci się, że inni woleliby, żebyś tego nie robił. Często te wrażenia są tylko ułudą. Po prostu widzimy jak inni się zachowują i wydaje nam się, że jak zaczniemy być sobą, być inni, to wszyscy się odwrócą. A kiedy nagle coś postanawiamy i zmieniamy w naszym życiu okazuje się, że to była tylko iluzja, bo ci, którym na nas zależy będą obok nieważne co uważasz, nie ważne kim jesteś, albo jaki jest aktualny status twojego życia.

Czy wymaga to odwagi? Oczywiście. Jak każde wyjście poza strefę komfortu (więcej o moim zdaniu na temat coachingu poczytasz tutaj). Myślę, że za każdym razem, kiedy piszę, muszę się trochę na nią zdobywać. (A jeśli nie wiesz, o czym mówię, to załóż bloga, zapłać za hosting i domenę, podpisz się pod nim imieniem i nazwiskiem i napisz pierwszy wpis na konkretny temat.) Za każdym razem idzie mi jednak coraz lepiej w pisaniu tego, co czuję. Będę to robić tak długo, aż wewnętrzny krytyk zacznie siedzieć cicho, albo przynajmniej będę go mniej słyszeć, niż własne serce.

 

Czy to jest łatwe? Nie sądzę. Ale działa trochę jak mięsień, który ćwiczysz. Za pierwszym razem trzęsiesz się i myśli: omatkoniedamrady. Później czujesz już tylko ból, ale wiesz, że on minie. Po którymś razie, w którym postawisz sprawę jasno i asertywnie, powiesz nie, pokażesz prawdziwego siebie albo wyrazisz swoje zdanie na głos nie poczujesz nic – żadnego strachu, żadnego negatywnego uczucia. Przyzwyczaisz sam siebie, że możesz to robić i będziesz robić to z automatu. I będziesz szczęśliwy, bo pozostaniesz ze sobą spójny i szczery a otoczenie, które zawsze tobie kibicuje będzie wdzięczne, że jesteś otwarty i pokazujesz swoje prawdziwe oblicze.

 

Mówi o tym historia z brzydkim kaczątkiem, które nie pasowało do otoczenia. Okazało się, że wyrosło na piękniejszego od wszystkich łabędzia. Mówi o tym też wczorajszy film o odmiennych tulipanach, które wyrastały nie wiadomo skąd i były najcenniejsze spośród wszystkich dzięki domieszce kolorów. Nasz świat jest pełen historii o tym, że bycie innym to bycie pięknym i mającym wpływ na rzeczywistość. Nie pozwól, by to były tylko przykłady z wymyślonych historii.

 

Stwórz swoją. Prawdziwą. 

 

 

2016 Wszelkie prawa zastrzeżone
Projekt i wykonanie: SalesMiles.pl