gniew

Twój gniew ma sens

Chcielibyśmy by, życie było pasmem miłych okoliczności, podczas których motylki latają, ptaszki śpiewają a wesołe dzieci radośnie bawią się w ogródkach. Nie. Życie takie nie jest i od czasu do czasu coś wyprowadzi nas z równowagi. Terytorium równowagi to poczucie szczęście i miejsce, w którym czujemy się miło. Poza nim rozpościerają się tylko mroczne krainy, gdzie czyhają na nas własne demony. Każdy z nas się tam czasami zapuszcza. I to ma sens. Jaki? Zapraszam na wycieczkę.

 

Bez zła nie mogłoby być dobra. Banał? Być może, jednak kiedy uświadomisz sobie, że to właśnie wtedy, kiedy coś wyjątkowo poszło nie tak rodziła się twoja największa siła – zrozumiesz, że z momentów największej rozpaczy powstawała twoja najlepsza wersja siebie.

 

Przykład A.

Marek ma średnią pracę i podobnie średnią dziewczynę. Nie jest do końca zadowolony ze swojego wyglądu, ale co tam – facet bez brzucha… Nie dokończę. Pewnego dnia, podczas którego on rano szykuje się do pracy, ona zostawia telefon na blacie w kuchni. Wiadomość, która przychodzi w okienku messengera, lekko powiedziawszy nie nastraja go dobrze na poniedziałek. Z sms-a wylewa się miłość, miłość bynajmniej , która w błyskawicznym tempie sprawia, że kawa przestaje smakować a kiepskie samopoczucie z rana zamienia się w jeszcze całkowite odrętwienie. Marek został zdradzony i od tego dnia nigdy już nic nie będzie takie samo.

 

Najpierw jest wyparcie. Później spirala rozpaczy. Później to, co pozwala tobie powstać to złość, która jest w tym momencie dobra, która daje taki ogrom siły, jakiego nigdy by Marek nie doświadczył żyjąc sobie z dnia na dzień. Złość, która pozwala zmienić pracę, nawyki żywieniowe, otoczenie oraz… dziewczynę.

 

Czy przykład wydaje się znajomy? Myślę, że całkiem spora liczba osób posiada na swoim koncie takie wydarzenia, które sprawiły, że od tego momentu nic nie było takie samo. Być może nie dochodziło wtedy do drastycznych zmian na około. Najważniejsza, ta wewnętrzna, w postaci decyzji zapadała w tobie.

 

Przykład B.

 

Dzień jak co dzień. Kłótnia rodziców i piekło w domu. Mała obserwatorka zamieszania nie ma gdzie uciec. Małe mieszkanko na trzecim piętrze niewielkiego bloku nie pozwala na schowanie się przed głośną awanturą. Nie może już dłużej słuchać więc wykrzykuje: czy wy wiecie jak niskie mam poczucie własnej wartości?! Jej krzyk przez łzy przerywa ostrą wymianę zdań. Nerwowo czeka, aż rodzice rzucą się na pomoc, tak, jak oczekiwałoby każde dziecko. Po trwającej zbyt długo ciszy w odpowiedzi słyszy: ty chyba pojęcia nie masz, jak bardzo my go nie mamy!

 

Kurtyna.

 

Takie momenty zmieniają życie. Po prostu są zapalnikiem, który sprawia, że przez całe życie będziesz inni niż wszyscy. Nie będziesz ustępować, poddawać się. Będziesz bardziej ambitny, bardziej wyluzowany, radosny i będziesz się wyróżniać w jakimś sensie.

 

O ile przykład A został przeze mnie wymyślony, o tyle przykład B, no cóż – to przykład mnie. Od tamtej chwili zrozumiałam, że jestem odpowiedzialna za swoje życie. Chociaż nie wygląda to tak źle z boku, to był dla mnie niezwykle przełomowy moment, w którym zrozumiałam, że nie dostanę miłości w taki sposób, jak się oczekuje w wieku lat nastu. Że w ogóle mało jej dostanę. Że nie mogę oczekiwać pocieszenia, podniesienia na duchu. Miałam wtedy… 13 lat? Nie mogłam liczyć na swoich rodziców ani rodzinę. Nie mogłam liczyć na pomoc najbliższych mi osób. No cóż. Musiałam zacząć liczyć na pomoc samej siebie, bo oczekiwanie jej od innych – taka prawda – bolało za bardzo.

 

Nie możesz bać się tych momentów słabości i złości, one nadejdą. Nie możesz też ich przewidzieć. Możesz tylko mieć świadomość, że wyjdziesz z nich lepszy. W pewnym sensie w momencie gniewu powstaje nowa, o wiele lepsza wersja ciebie. Przywołujesz do siebie nowe pragnienia, które rodzą się w ramionach kontrastu. Pomyśl o każdym momencie, który bolał, bo sprawiał, że skupiałeś się na tym, co było nieprzyjemne. Pomyśl o rodzącym się wtedy gorącym pragnieniu posiadania lub bycia. Przypomnij sobie, że dzisiaj większością zrealizowanych marzeń i chęci żyjesz – tu i teraz. One nie powstałyby, gdybyś wtedy się nie zapalił do zmian.

 

Czasami bywa też i tak, że trudno się podnieść. No trudno, no to sobie wtedy poleż. Wstaniesz, kiedy będzie czas. Przecież z nikim się nie ścigasz. Bądź jak feniks spalający się we własnym ogniu. Zaraz po spaleniu nie zapomnij, by narodzić się na nowo. Gdyby nie popioły dawnego ciebie, nowy ty nie miałby z czego powstać.

2016 Wszelkie prawa zastrzeżone
Projekt i wykonanie: SalesMiles.pl