meg2

Dlaczego poszłam na studia i zostałam farmaceutką?

Każda droga kiedyś się kończy. Edukacja była dla mnie najdłuższą, do tej pory. Od zawsze, od kiedy pamiętam, uczyłam się dużo i uważałam, że pewnego dnia pilna nauka w liceum i na studiach jakoś zwróci się w kasie, możliwościach, stanowisku, miłym życiu. Nie myliłam się. Jest fajnie. Ale co dalej?

Wiele osób w dzisiejszych czasach przeżywa swego rodzaju rozkminę. Nie jestem w stanie policzyć na palcach jednej ręki, ile ostatnio widziałam artykułów mówiących: NIE IDŹ NA STUDIA. Nie dziwię się, że młodzi ludzie poddają pod wątpliwość sens studiowania – sama wielokrotnie się zastanawiałam w trakcie „po cholerę mi to?” – co dopiero więc muszą przeżywać maturzyści?

 

Trudne dobrego początki

 
Ja jakoś od początku czułam, że chcę. Po prostu chcę mieć wyższe, dobre wykształcenie. Mam kilka lat więcej od dzisiejszych maturzystów i być może jestem z pokolenia, które ma fetysz na magistra. Być może. Nie widzę jednak w tym nic złego, dopóki studia są sensowne i ten tytuł świadczy o tym, że coś podczas nich robiłeś poza wracaniem nad ranem z klubów i odwiedzaniem Żabki, w celu nabycia sześciopaka w promocji.
 

Biologią i przede wszystkim biologią interesowałam się od zawsze. Kręciło mnie ludzkie zdrowie, piękno naszego organizmu od środka, te mechanizmy i złożoność reakcji. Chemią mniej. Dopiero, kiedy otrzymałam dwie trójki w liceum po jakimś zaliczeniu (koniec świata!), postanowiłam z całą mocą, że nauczę się tego przedmiotu, a wisienką na torcie będzie studiowanie farmacji. Coś, co wydawało mi się lekko poza zasięgiem, stało się wtedy moim celem.

 

Farmacja była dla mnie złotym środkiem – połączeniem zainteresowań, możliwością wyjazdu do Poznania (dzięki Bogu nie było jej w Szczecinie!), czymś trudnym i wymagającym, ale nie poza zasięgiem oraz obietnicą dobrego, pewnego zawodu z miłym, jak na świeżo upieczonego absolwenta, wynagrodzeniem. Tym, czym była jednak przede wszystkim, to obietnicą pomocy drugiemu człowiekowi w przyszłości dzięki swojej wiedzy i umiejętnościom.

 

Zobaczysz, będziesz kimś

 
Jakoś tak od zawsze miałam, że lubiłam pomagać. Spełniam się najlepiej, kiedy ktoś powie mi, że go inspiruję i sprawiam, że jego życie jest lepsze. Jedni ganią i mówią: ogarnij się, weź się w garść, podnieś tyłek i do roboty. To jest sposób motywacji, w którym nie czuję się najlepiej. Ja za to mówię: podam Ci rękę, wstaniemy razem.
 

Zostałam farmaceutką, bo bardzo podoba mi się posiadanie tak ogromnej wiedzy, a jednocześnie tak małej, kiedy ma się świadomość, jak wiele się zapomina bądź nie wie. Lubię to, że zawsze jest coś do doczytania, że nigdy nie można wiedzieć wszystkiego.

 

Chciałam bardziej być, niż mieć. Chciałam zostać kimś: kimś wartym zaufania, komu można powierzyć problem, na kim można polegać w kontekście zawodowym. Każdy farmaceuta jest trochę bohaterem po każdym dniu pracy, kiedy uświadomi sobie, jak wiele dobrego samopoczucia i zdrowia było dzisiaj w jego rękach.

 

Chciałam też nauczyć się być nieomylna i chociaż nigdy nie jest to do końca do zrobienia – zdecydowanie dostrzegam różnicę w swoim zachowaniu i podejściu. Jestem sto razy bardziej spokojna, powolna i dokładna, niż kiedyś, by mieć pewność, że wydałam dobry lek lub wykonałam odpowiednio jakąś maść. To było prawdziwe wyzwanie, bo z natury jestem tą osobą, która zapomina różnych rzeczy, zostawia laptopy w pociągach, gubi się albo zakłada, że wszystko się na pewno ułoży sporo ryzykując.

 

Studia… i co dalej?

 

Dzisiaj jestem na etapie początku swojej kariery. Wierzę, że posiadając ten tytuł łatwiej jest coś zmienić w branży, która tak często ostatnio wytykana jest palcami. Znając ją od środka i pracując w niej, można na pewno zdziałać więcej, niż siedząc w internetach, czytając ziębomowę i oferty zakupu lewoskrętnej witaminy c.

 

Tak, jak maturzyści stoją przed wyborem studiów z pytaniem: no i co teraz?, tak mam i ja. Tyle, że studia mam za sobą. I takie poczucie, że wszystko zależy teraz ode mnie. Chcę wybrać mądrze. Z drugiej strony wiem też, że nic nigdy nie jest na zawsze, a wszystko można zmienić. Wiem jedynie, że lubię to, co robię i poświęcam temu czas nie tylko podczas pracy. Tych, którzy chcieliby mnie odwiedzić, zapraszam do apteki na Monciaku w Sopocie. A co będzie dalej, to jeszcze nie wiem. Przecież każdy ma prawo poszukiwać swojej drogi.

 

A Wy? Co robicie i dlaczego to robicie? Na jakim jesteście etapie? Jakie były wasze pobudki? I co planujecie na przyszłość?

2016 Wszelkie prawa zastrzeżone
Projekt i wykonanie: SalesMiles.pl