hahah

Wyobraź sobie, że masz wszystko, o czym zawsze marzyłeś – czyli Wizualizacja i Prawo Przyciągania

Einstein twierdził, że „wyobraźnia jest ważniejsza od wiedzy”. I wiesz co? Miał rację. Dzięki umiejętności kreowania obrazów w głowie, możemy doprowadzić do perfekcji przeżywanie swoich marzeń. A od tego już krok do ich doświadczania.

 

To drugi artykuł z serii procesów na przyciąganie. Pierwszy dotyczył wdzięczności – wiesz, co robić.

 

Czułam, jak samolot tanich linii lotniczych unosi się do góry. Charakterystyczne wbicie w fotel i poczucie prędkości zawsze sprawiło mi frajdę – jak dziecku obracanie się na karuzeli. Czułam ciepło fotela, słońca wystającego zza chmur i miłego uczucia świadomości, że lecę do Londynu.

 

Wszystko byłoby fajnie, gdyby nie fakt, że i samolot i fotel i słońce poza tym, że były przyjemnym doświadczeniem – były po prostu…wymyślone. To była moja wizualizacja. Wszystko to rozgrywało się w mojej głowie na wieść, że Abraham-Hicks będzie w Europie, w Londynie, tak blisko. Kilka miesięcy później przeżywałam to na własnej skórze. Całą historię manifestacji darmowych biletów i hotelu przeczytacie tutaj.

 

W swoim życiu zwizualizowałam sobie do tej pory całą masę rzeczy. Nie powiem, że przeżyłam w rzeczywistości każdą z nich. Wiele się po prostu nie spełniło. Ale zaskakująca ilość rzeczy tak i przeżywanie ich w realu było lepsze dlatego, że wcześniej były filmem wyreżyresowanym w mojej głowie. Fajnie, prawda?

 

Jak więc wizualizować i jak ma się ten proces do Prawa Przyciągania?

 

Wizualizacja to bardzo potężny proces na przyciąganie. Dzieje się tak, ponieważ twój umysł nie widzi różnicy pomiędzy obrazem mentalnym a tym przekazywanym przez receptory w siatkówce oka. Wystarczy, że w tym momencie przypomnisz sobie jak skakałeś na bungee, albo przeżywałeś stresującą sytuację a w ciągu sekund twój rdzeń nadnerczy wyrzuci do obiegu adrenalinę, ręce ci się spocą, a serce zacznie bić szybciej.

 

Jak to wykorzystać do przyciągania sytuacji, ludzi, pieniędzy?

 

Pamiętaj – najważniejsze we wszystkim są emocje. Czytając o wizualizacji możesz natknąć się na pojęcia „asocjacji” i dysocjacji”. Pierwsze pojęcie oznacza bycie bohaterem swojej wizji, pojęcie drugie – obserwowanie siebie robiącego coś. Kwestia tego, co ci bardziej odpowiada. Jeśli bardziej ekscytujesz się widząc swoje dłonie głaszczące wymarzonego kota – lepiej w ten sposób. Jeśli bardziej cieszy cię obraz siebie pod kocykiem z nim i z książką – wiesz, co robić.

 

Kolejnym protipem odnośnie wizualizacji jest używanie podkładu dźwiękowego. Jeśli chcesz wymarzyć sobie wakacje na bezludnej wyspie – śmiało, włącz sobie szum fal na YouTube z dzikimi ptakami śpiewającymi w tle.

 

Podobnej wizualizacji używałam, by polecieć do Australii na wakacje – zdjęcia z pobytu znajdziesz na przykład na moim Instagramie albo w tym wpisie.

 

A jeśli jest to impreza, na której twój wymarzony mężczyzna całuje cię w tańcu – włącz sobie jakiś skoczny bit, czy romantyczną pościelówkę. Bardzo pomocne są również podkłady do medytacji, których znajdziesz do licha i trochę na YouTube, a jakże. Wyciszają i pozwalają bardziej wczuć się w wizję.

 

Ja osobiście stosuję piosenki, które dają mi energetycznego kopa i wywołują określone emocje. Kiedy wizualizuję do nich czuję się jak na jakimś haju. Nigdy nie zapomnę, jak słuchałam non-stop ścieżki dźwiękowej z pewnego anime wyobrażając sobie jak oglądam legitymację studenta farmacji, aby tydzień po tym wszystkim zadzwoniono do mnie z dziekanatu z pytaniem, czy reflektuję na ten kierunek (dostałam się z odwołania). Dzisiaj ta legitymacja ma już ostatnią naklejkę, ważną do końca marca 2017.

 

Istotne jest również zaangażowanie wszystkich zmysłów. Jaki czujesz zapach? Co masz pod stopami? Co słyszysz w tle? Jaki masz smak w buzi? Im więcej, tym lepiej. Osobiście zawsze wyobrażam sobie, co będę wtedy miała na sobie. I czasami kupuję taką rzecz, zanim istnieje nawet możliwość realizacji celu.

 

Twoja wizja może być bardziej wybujała niż to, czego oczekujesz. Ale jeśli sprawia, że masz ciarki, to dobry kierunek. Im więcej ekscytacji, energii i emocji (w sumie – to to samo) tym lepiej ją zapamiętasz i szybciej pojawi się w rzeczywistości. I im mniej z drugiej strony będziesz ją podważać, albo oceniać krytycznym umysłem tym lepiej.

 

Bardzo ważnym elementem wizualizacji jest również intencja. O wiele szybciej manifestują się te marzenia, które sobie wyobrażasz, bo się ekscytujesz samą myślą, samą ideą i robisz to dla przyjemności. Każde „powizualizuję, bo wtedy sprawię, że to się stanie” będzie opóźniać realizację. Pamiętaj, ty nic nie sprawiasz, ty tylko dopasowujesz się do rzeczywistości, która już jest. Skoro możesz sobie coś wyobrazić, to znaczy, że potencjał na to już istnieje.

 

Bardzo silną metodą wizualizacji jest również metoda Silvy polegająca na odpowiedniej relaksacji (w skrócie). Cały sęk polega na tym, że zmieniasz częstotliwość fal mózgowych do częstotliwości fazy alfa (przy byciu obudzonym znajdujesz się na poziomie beta). Faza alfa to ten moment, kiedy prawie zasnąłeś, ale nadal jesteś świadomy. Możemy wtedy dosyć mocno wpływać na swoje ciało. Ale, jeśli nie masz ochoty zagłębiać się w temat, ważne jest pamiętać, że im bardziej jesteś zrelaksowany i im bardziej mentalnie odbierasz rzeczywistość, tym łatwiej będzie ci się wczuć w wizję. Dlatego wizualizacja przed snem, albo powtarzanie afirmacji w tym okresie jest tak korzystne, bo wpływa bezpośrednio na podświadomość, omijając świadomą interpretację i filtry.

 

Późno już, pora spać. Idę wizualizować.

 

Jak myślisz, co?

2016 Wszelkie prawa zastrzeżone
Projekt i wykonanie: SalesMiles.pl