rsz__mg_2712

4 Pytania, Których Nienawidzi Każdy Młody Farmaceuta

Zawód farmaceuty owiany jest swego rodzaju tajemniczością. Za każdym razem, kiedy wspomnisz o tym, czym się zajmujesz – padają te same pytania. To dziwne. Tak jakby wszyscy w głowach mieli to samo oprogramowanie. Oni pytają, a my musimy się męczyć i wyjaśniać. Pozwólcie więc, że odpowiem na każde pytanie teraz. Raz a dobrze i za wszystkich.

 

1. „Czyli potrafisz robić narkotyki? No to ja mam pomysł na biznes – ty robisz amfetaminę, a ja zajmuję się dystrybucją!”

 

To z jednej strony żartobliwe, a z drugiej ciekawskie pytanie pada za każdym razem. Każdym. A jak to z żartami bywa – trochę prawdy w nich jest.

 

Pozwólcie, że uchylę rąbka tajemnicy. Nie, nie robimy narkotyków na Uniwersytecie. Zdziwieni? A nie powinniście, bo na logikę, kto by produkował niedozwolone substancje w ramach zajęć na uczelni publicznej?

 

Z drugiej jednak strony możemy to wyjaśnić tak: o ile mamy pewną wiedzę na temat syntezy, narzędzi, sprzętu i substancji i myślę, że z małą pomocą kogoś bardziej ogarniętego po otrzymaniu przepisu moglibyśmy syntetyzować każdą substancję, o tyle z pewnością po zadaniu nam tego pytania nie wyjedziemy tobie z gotowym przepisem, którym z chęcią podzielimy się w wolnej chwili.

 

2. „Czyli będziesz pracować w aptece?”

 

Tak i nie. Najpierw każdy z nas po 5 latach studiów jest zobowiązany do odbycia półrocznego, darmowego ($%%!!11oneone) stażu w aptece na terenie Polski. A potem spora większość trafi do aptek (albo zostanie w tych stażowych), to prawda.

 

To nie jest jednak jedyna droga. Są jeszcze co najmniej dwie. Pierwszą jest praca w przemyśle w różnych działach na różnych stanowiskach. Firmy, które produkują leki, które połykasz, wcierasz, wkładasz, wdychasz i tak dalej zbudowane są z ogromnej ilości działów, które muszą współpracować w idealnym porządku, by później to, co trafi do twojego krwiobiegu wywołało efekt, jakiego oczekujesz. Sama produkcja leku to element spory, jednak nie jedyny. Muszą być jeszcze działy kontroli jakości, medyczne, zbierania danych ze zdarzeń niepożądanych, badań klinicznych, rejestracji i tak dalej – abyś ty później mógł zalać saszetkę leku na objawy przeziębienia, cieszyć się malinowym smakiem i lepszym zdrowiem chwilę później. (Bardzo widać, że właśnie w tej gałęzi chcę pracować?)

 

Druga droga to laboratoria badawcze, bo jak wspomniałam wcześniej, mamy wiedzę i umiejętności potrzebne do prowadzenia badań. Innymi możliwościami są na przykład stanowiska kierownicze w hurtowniach farmaceutycznych. Także możliwości jest sporo.

 

3. „To Ty robisz leki?!”

 

To pytanie najbardziej mnie śmieszy. Bo tak serio – jeśli nie ja, to kto? Pomyślcie nad tym chwilę. Na serio, kto inny mógłby to robić, jak nie farmaceuci?

 

Wiem, że z większością ludzi znamy się z relacji mniej oficjalnych i niejednokrotnie jesteśmy świadkami swoich nie do końca poważnych zachowań, więc trudno wam wyobrazić sobie, że my, te same osoby po założeniu fartucha stajemy się bardziej ogarnięci i… robimy leki.

 

Ale tak, to prawda. Od czopków, przez nalewki, maści, krople po tabletki. Może ostatecznie nie wyglądają one tak, jak te kupione od producenta, ale właściwościami wcale się nie różnią. Dzisiaj lek robiony odchodzi do lamusa, niemniej wciąż pozostaje kilka preparatów, które regularnie robimy na wielkich zapleczach aptek. Umiemy również robić leki jałowe, jak np. preparaty do żywienia pozajelitowego dla szpitali. Fajnie, nie?

 

4. „Pochłonęła Cię Big Pharma i teraz sponsorują Cię koncerny, prawda?”

 

Tak, jak młodzi lekarze na stażu wybuchają śmiechem na podobne pytania, tak i robimy to my. Nie, drodzy Państwo. Kiedy otrzymujemy dyplom farmaceuty, wcale nie dzwoni do nas tajemniczy telefon z zastrzeżonego z propozycją nie do odrzucenia. Nie dostajemy żadnej góry pieniędzy i nie podpisujemy cyrografów.
 

Tutaj muszę rozwiać wasze wątpliwości i chęć doszukiwania się sensacji – większość z nas (pewnie nie wszyscy, ale jednak większość) generalnie mamy dobre chęci, zależy nam na zdrowiu pacjenta i naprawdę (przynajmniej przez jakiś okres początkowy) nazywamy klientów aptek pacjentami. Naprawdę zależy nam na ich zdrowiu i naprawdę chcemy znaleźć złoty środek pomiędzy czystą intencją a marketingiem i sprzedażą (to często wcale się nie wyklucza).

 

Tak, zarabiamy dobrze jak na kogoś zaraz po studiach (ale za to jakich). Co z tego? To chyba dobrze, prawda? Nie wiem, jak jest wyżej, nie wiem, jak jest w koncernach. Być może tam takie rzeczy się zdarzają. Tymczasem na poziomie apteki i zwykłej Pani magister, takie rzeczy są raczej bujdą i niech mnie ktoś poprawi, jeśli jest inaczej.

A Wam, moi znajomi farmaceuci lub studenci – jakie pytania Wam się zadaje?

 

I wreszcie, Drodzy Czytelnicy spoza branży, czego chcielibyście się o tym zawodzie dowiedzieć, ale nie wypadało zapytać? 

  • Ojj długo chciałam iść na farmację, a przynajmniej sobie to wmówiłam, ale w końcu wylądowałam na polibudzie 😀

    Myślę, że to jest o tyle niewdzięczny zawód, że własnie tych z apteki większośc ludzi traktuje jak „zwykłych sprzedawców” (nie umniejszając sprzedawcom :D), zapominając, ile trzeba mieć wiedzy i jaka właściwie odpowiedzialna jest taka praca.

    • Tak jest. Ale to od nas głównie zależy, jakie będzie postrzeganie farmaceutów. :)

      A w końcu na czym wylądowałaś na polibudzie? :)

      • Automatyka i robotyka. Tragedia, haha! xD

        • Nie lubisz? 😀 To na pewno niełatwe studia. 😉
          Ale nie narzekaj, że masz pod górkę, skoro idziesz na sam szczyt.

2016 Wszelkie prawa zastrzeżone
Projekt i wykonanie: SalesMiles.pl