rsz_1rsz_1rsz_1_mg_2729

Prawo Przyciągania Idealnego Zdrowia

„Szlachetne zdrowie, nikt się nie dowie. Jako smakujesz, aż się zepsujesz.” – pisał wieszcz Kochanowski. Chociaż facet żył kilkaset lat temu – wiedział, co pisze. Czy coś od jego czasów się zmieniło w zakresie medycyny? Można powiedzieć, że wszystko. Tylko zdrowie pozostaje wciąż tak samo ważne. A my nadal mało wiemy. Powiem ci, co wiem ja.

 

Jak daleko sięga moje zainteresowanie ludzkim organizmem i naturą w ogóle, tak bardzo zawsze otwarta była moja głowa. I chociaż na studiach, jakby nie patrzeć medycznych (bo farmaceutycznych) nauczono mnie akademickiego podejścia „szkiełka i oka”, które w pomocy pacjentom praktykuje, tak w swoich własnych przemyśleniach mogę uważać, co chcę. I jeśli ty chcesz ich posłuchać, to możemy porozmawiać. Shall we?

 

Trudno się nie zgodzić z faktem, że nasze ciało jest inteligentne. Jakimś cudem serce bije nawet, gdy mózg już nie działa, komórki żerne wiedzą, które komórki zżerać, a które chronić, nasze płuca pracują zawsze i wszędzie a palec odsuwa się w milisekundach od ognia. Oczywiście, mechanizmy te kształtowały się w nas setki tysięcy lat, co nie zmienia jednak tego, że trudno nie przyznać tym złożonym procesom inteligencji i piękna. Cały czas badamy i badamy i badamy, wchodzimy w molekuły ożywionej materii i nadal nie możemy do końca rozkminić , jak to wszystko działa.

 

Jako dziecko zawsze się zastanawiałam, jak to się dzieje, że pewne molekuły wiedzą, gdzie iść, co robić i jak reagować. Każda komórka z jednej strony jest jak autonomiczna jednostka, a z drugiej idealnie współtworzy tkanki, narządy i układy. Wchodzimy w mikrokosmos atomu sięgając do kwarków… i w makrokosmos Grupy Lokalnej i dalej (to zbiorowość galaktyk, w której znajduje się nasz Domek, czyli Droga Mleczna) i wszystko przypomina siebie, jedyna różnica to skala (polecam pojęcie fraktala). Myślę, że każdą osobę z mózgiem takie fakty popychają do zadawania sobie pewnych pytań. Ale trochę odpłynęłam, więc wróćmy do meritum.

 

Wierzę w to, że nasze myśli bezpośrednio oddziałują na nasz organizm. Prawo Przyciągania robi robotę 24h na dobę 7 dni w tygodniu. Mózg jest manifestacją świadomości na planie fizycznym, w świecie 3 wymiarów i nasze myśli i wywoływane przez nie emocje bardzo silnie wpływają na to, jak się czujemy. Wystarczy, że teraz pomyślisz o kimś, kogo kochasz i poczujesz fizycznie się inaczej. Ale zmień tylko skupienie i wyobraź sobie jakąś tragedię. Nie trzeba długo czekać, aż spłyci się oddech, poczujesz może nawet ból. To udowodnione już dawno, że podwyższony poziom stresu, czyli adrenaliny obniża poziom kortyzolu – hormonu odpowiedzialnego za odporność. To nie jest rocket science – to zwykła medycyna akademicka. Ale nie jesteśmy tutaj po to, by rozmawiać o tym, co w podręcznikach.

 

Jak zacząć przyciągać wymarzone zdrowie?

1. Bądź na haju

 

Przynajmniej w przenośni.

 

Myśli, które myślisz i emocje, które pojawiają się w ich wyniku mają pewną częstotliwość (więcej tutaj). Im wyżej wibrujące, tym lepiej się czujesz. Im niżej, tym gorzej. I teraz petarda. Kiedy ktoś ma depresję, to czuje się tragicznie – ale zaraz, czyż depresja, to nie poziom terenu poniżej poziomu morza? Po angielsku mawiają „i feel low” – czuję się „nisko”. To bardzo dokładnie opisanie wibracji. A teraz sprawdźmy, jak to jest po drugiej stronie. Kiedy jesteśmy szczęśliwi, jesteśmy jakby na haju – high (czyli „wysoko”). Mamy ochotę podskakiwać z radości. Czujemy się lekko. To dlatego, że energia jest wysoka i wtedy nic, co ma niższą wibrację nie ma do ciebie dostępu.

 

Możemy więc teoretycznie być zdrowi, jednak czuć się psychicznie tragicznie. A co to za zdrowie.

 

Kiedy odwrócimy sytuację i nawet w obliczu kiepskich wyników, czy stanu zdrowia zachowamy pozytywne podejście (oczywiście robiąc również, to co konieczne, by poprawiać stan zdrowia z punktu widzenia medycyny) nie tylko będzie nam łatwiej wyzdrowieć, ale będziemy mieć dostęp do innych możliwości. Być może napotkamy na nową metodę leczenia, leki świetnie zadziałają, a może i nawet uzdrowimy siebie.

 

Co by nie być gołosłowną zapraszam do poczytania artykułu (link z referencjami) na temat pozytywnego wpływu śmiechu i pozytywnego nastawienia do procesu zdrowienia z nowotworu. Udowodniono, że pacjenci, którzy mieli nadzieję na przeżycie – żyli dłużej. Przypadek?

 

O ile z pewnością żaden lekarz nie zaryzykuje stwierdzenia, że śmiech może cię uzdrowić, o tyle moim zdaniem to łączy się z tym, co opisałam wyżej w kwestii wibracji i dobrego samopoczucia. I warto wziąć to pod uwagę.

 

Czyli co? Get Happy, no.

2. Traktuj swoje ciało, jak ciało kogoś, kogo kochasz

 

Nikogo nie muszę przekonywać, że uczucie miłości sprawia, że nie musimy aż tyle spać i możemy „góry przenosić”, a znowuż jak coś się stanie, przestraszymy się i zestresujemy, to musimy odpocząć. Uczucie stresu jest dla naszego organizmu wręcz toksyczne, szczególnie na dłuższą metę. To takie robienie sobie krzywdy na własną prośbę. To jak utrzymywanie urazy dla kogoś, która niszczy tylko ciebie; jak trzymanie rozpalonego węgla w dłoni na złość komuś – a ten parzy tylko ciebie.

 

Zatem przydałoby się traktować swoje ciało i zdrowie z szacunkiem i miłością, nawet jeśli nie wygląda tak, jak na reklamie albo może i przede wszystkim wtedy. Poza tym, przypomnij sobie wygląd osoby, którą kochasz i pomyśl, czy naprawdę kiedykolwiek przeszło ci nawet przez myśl, by przestać ją kochać bo ma cellulit albo rozdwojone końcówki? Absurd.

3. Rusz dupę

 

No inaczej tego nie da się ująć. Już od jakiegoś czasu na dole piramidy zdrowia znajduje się nie jedzonko, ale właśnie ruch. Zresztą, sprawdźcie sami, co mówi na ten temat na przykład Harvard.
Poza tym zerknijcie tylko, gdzie jest mięsko – tak, na samej górze, obok słodyczy. (Przepraszam, musiałam.)

Wierzę, że dla każdego istnieje typ ruchu, który sprawia, że czuje się świetnie. Dla mnie to joga i taniec w dowolnej formie. Co to będzie dla ciebie?

4. W zdrowym ciele, zdrowe przekonania

 

Po prostu załóż, że naturalnym stanem jest zdrowie. I już. Po prostu załóż to tak, jak zakładasz, że jutro będzie poniedziałek, będziesz mieć co jeść na obiad, a w grudniu będzie Gwiazdka. Jeśli uczynisz ze zdrowia oczywistą oczywistość, to trudno będzie się pochorować.

 

Ale wystarczy, że się naoglądasz chorych reklam o okresie przeziębienia, a kiedy kichniesz dwa razy powiesz na głos: oho, coś mnie bierze! – no to proszę bardzo. Choroba na życzenie. Skupiaj się na swoim dobrym samopoczuciu i nie przekonuj się na siłę, że co roku masz grypę, to teraz też będziesz mieć. Po co chorować? Spróbuj sam o tym zdecydować i zobaczysz, co się stanie.

 

A jak to jest u ciebie z tym zdrowiem? Coś cię bierze, czy tryskasz energią?
Albo może inaczej: co postanawiasz?

 

[I na koniec mała deklaracyjka: lekarzem nie jestem i oczywiście nie twierdzę, że swoimi poradami kogokolwiek wyleczę. Nakreślam jedynie swój punkt widzenia na temat zdrowia. Peace!]

  • Mateusz

    Dobra wartość 😀

    • angela

      O, to się cieszę! :)

2016 Wszelkie prawa zastrzeżone
Projekt i wykonanie: SalesMiles.pl