valen

Valencia – Poznań Hiszpanii Z Dostępem Do Morza

Na liście swoich miejsc do odwiedzenia według horoskopu dla strzelca znalazłam, że kraje, w których będę się dobrze czuła to… Australia i Hiszpania. A, że pierwsze już zaliczone – czas było odwiedzić coś mniej egzotycznego, bliższego, ale równie pięknego. Bo jak ktoś mi powie: wpadaj do mnie, nawet poza granicami Polski – to uważajcie, bo ja już sprawdzam ceny na skyscanner.

 

Chyba razem z genami (albo wychowaniem) przejęłam miłość do słońca, upalnego klimatu, palm i języka hiszpańskiego, który zawsze wydawał mi się pięknym oraz niezwykle przydatnym obok języka angielskiego. Uczyć się jednak języka hiszpańskiego i nie być nigdy w jego rodzimym kraju byłoby przecież zbrodnią w biały dzień. Jak tylko więc zostałam zaproszona przez Dorotę do kraju paelli, tortilli, sangrii i tapas – w myślach już widziałam, co założę na plażę.

13423729_1701894600070459_7998625646128842284_n

 

W Valencii byłam tydzień – wystarczająco długo, by odpocząć i coś zrobić, ale również krótko na tyle, by nie stracić kontaktu z rzeczywistością (co jest bardzo łatwe, kiedy codziennie pijesz litrami wino na plaży i chodzisz spać o 4 nad ranem).

 

Chciałabym, aby ten wpis oprócz waloru inspiracyjno-rozrywkowego dostarczył również pewnych konkretów, dlatego postaram się zamieścić jak najwięcej praktycznych informacji, tak, by każdy potencjalny przyszły odwiedzający miał już pewne pojęcie, jak to wygląda. Do brzegu więc.

 

1. Podróż i Koszty

 

Walencja znajduje się na wschodnim wybrzeżu Hiszpanii. Loty tam trwają niecałe 3h i kosztują w obie strony w granicach 350 PLN, kiedy zamawiasz je z około miesięcznym wyprzedzeniem (tanio, prawda?). Kupisz je na przykład na skyscanner. Usłyszałam od kogoś, że warto latać z Berlin-Schönefeld, bo jest taniej – więc tak zrobiłam. Do Berlina z każdego większego miasta dojedziesz PolskimBusem w granicach 35 PLN za jedną stronę (nadal tanio). PolskiBus zatrzymuje się na lotnisku, więc obędzie się bez drogich transferów lotniskowych miasto-lotnisko.

 

 

 

Na szczęście na samo lotnisko w Walencji również podjeżdża metro – numer 3 i bodajże 5. Koszt biletu do miasta to niestety 4,70€, bo znajduje się ono w najdalszej strefie komunikacyjnej. Pół godziny podróży i jesteście w centrum.

 

 

 

W Walencji mieszkałam u Doroty – mniej więcej w punkcie zaznaczonym na mapce – więc nie poniosłam żadnych kosztów związanych z noclegiem. Abstrahując od tego faktu, nie pamiętam w ogóle kiedy ostatnio płaciłam za nocleg, ale to inna sprawa. Podczas tygodnia zakrapianego hiszpańskim winem (niecałe 2€ za butelkę!), zajadania się tapas w barach i generalnie nieszczędzenia sobie na jedzenie i życie starczyło mi spokojnie 100€.

 

2. Klimat

 

Ciepły. Zarówno pod względem temperatury (34°C w połowie czerwca) jak i ludzi o gorących sercach. To prawda, że Hiszpanie witają się dwoma buziakami w policzki (jak w polskiej rodzinie na imieniach ciotki!) oraz są bardzo mili, otwarci i pomocni. Ich zdolność do pomocy obcym ludziom może opisywać historia, kiedy wstałam rano pierwszego dnia i nie mogłam znaleźć kawy, więc zapytałam, czy może gdzieś jest schowana. Kawy nie było tylko przez następne 10 minut – chwilę później nieznany mi wcześniej kolega przyniósł do domu paczkę małej czarnej z marketu i powiedział, że teraz już jest, dla mnie. Padłam i oniemiałam. (Gracias otraz vez!)

 

Hiszpanie to również ludzie, którzy stawiają bardzo na klimat rodzinny – widać to wszędzie. Przede wszystkim podczas posiłków, kiedy wszyscy jedzą razem z kilku talerzy albo… z jednego wielkiego. A jeśli już jesteśmy przy wielkich talerzach nie wspomnieć o regionalnej kuchni oraz słynnej paelli.

 

3. Jedzonko

 

Mhm! Hiszpanie to ludzie o wielkich sercach oraz ogromnych patelniach do paelli. To klasyczne, hiszpańskie danie wywodzi się właśnie z Walencji więc nie sposób było nie spróbować. Co najlepsze – mieliśmy okazję skosztować takiej zrobionej w domowych warunkach, upieczonej na prawdziwym ogniu, prawdziwej patelni oraz wg oryginalnego przepisu (specjalny ryż, królik, kurczak, fasolki, bulion). Wszystko to w specjalnym miejscu za domkiem, w górach – a na około rosły pomarańcze oraz cytryny.

3

Niesamowite! Proszę zwrócić uwagę na zmyślnie przygotowaną łyżkę do mieszania.

6

Tak wygląda wspólna fiesta! Jedna patelnia i wszyscy szczęśliwi.

2

Pomarańcze – słodkie, prawdziwe! Sprawdziłam.

4

Z tym zdjęciem wiąże się zabawna historia. Kiedy siedzieliśmy na dole i czekaliśmy na paelle, gospodarz – Arnau – powiedział, że idzie się schłodzić. Za chwilę usłyszeliśmy głośne chlup! i zobaczyliśmy wodę kapiącą na nas z dachu. Na początku myślałam, ze to jakiś brodzik albo po prostu fontanna z węża ogrodowego. Kiedy okazało się, że na dachu domu ma… basen –  zaniemówiliśmy. Kolega Andre skomentował tylko: „mogłeś nam to powiedzieć, to trochę zmienia postać rzeczy!” na co Arnau: „E tam, to nic takiego”. Aha.

5

¡Que aproveche!

 

A co z moim wegetarianizmem? Dziabnęłam kilka razy trochę ryżu, bo musiałam spróbować. Na szczęście jednak carajillo (hiszpański specjał: szot wódki z szotem espresso) oraz sangría (słodkie wino o smaku polskiego kompotu, robione z owoców, podawane z lodem) są jak najbardziej wege.

 

7

Szach-mat, czyli cały dzbanek wina o smaku soku. Dobranoc!

4. Miasto

 

Jak w tytule wpisu – Walencję porównałabym do Poznania, ale z dostępem do morza. Miasto z tych większych, ale jednak małe – bo nie wielkomiejske jak nasza Warszawa czy ichny Madryt. Są uniwersytety, piękne miejsca, super starówka. Ma również zapędy artystyczne, co można poznać po Ciudad de las Artes y las Ciencias – części miasta zaprojektowanej w głowie szalonych designerów, którzy chcieli z Walencji utworzyć miasto nowoczesne oraz licznych wystawach, czy festiwalach takich, jak na przykład Festival de les Arts, na którym byłam (oczywiście, nie płacąc, jak to ja).

Zresztą, sami zobaczcie:

 

a

Piękny Rynek

c

Uwielbiam się gubić w nowych miejscach

f

Na około starówki rozciągają się ogrody, które są idealną trasą rowerową lub spacerową. Można pójść pochillować, zwiedzać albo… wypić wino.


cd e

 

Nie jestem jednak osobą, którą specjalnie kręci historia, czy architektura. Bardzo doceniam piękno oraz kunszt ale nie będę stać pod jedną ścianą kilkunastu minut, dlatego wybaczcie mi brak szczegółowych opisów budynków lub ich historii.

 

Z drugiej strony zupełnie inaczej postrzega się europejskie dziedzictwo, kiedy poleci się do Australii i zobaczy, że w ich centrum najstarsza budowla ma na przykład kilka dekad a u nas – jak to skwitował Andre właśnie z niej: wasz zwykły stół w salonie potrafi mieć 200 lat!

 

Co prawda, to prawda.

 

5. Mało?

 

Na swoim fanpage’u często wrzucam jakieś krótkie opisy z podróży, akcje na bieżąco oraz zdjęcia.
Jeśli polubisz tutaj, to uczynisz mój dzień lepszym. 

Serio.

 

6. Dziękuję!

 

Serdecznie dziękuję Dorocie oraz Andre za możliwość spędzenia super czasu. Dziękuję za dach nad głową, pozytywną energię i wszystkie inne rzeczy, które trudno wymienić. Spędzanie z Wami czasu dało mi mega dużu luzu (if you know, what i mean), zabawy i pięknych wspomnień. Mam nadzieję – do zobaczenia, gdzieś w świecie.

 

dz

Zawsze miło natrafić na polski akcent zagranico. ;)

 

A Wy? Co sądzicie o takim wypadzie? Byliście w Hiszpanii?
W razie pytań – śmiało, piszcie. 

  • Michał Kidziński

    „Chciałabym, aby ten wpis oprócz waloru inspiracyjno-rozrywkowego dostarczył również pewnych konkretów, dlatego postaram się zamieścić jak najwięcej praktycznych informacji, tak, by każdy potencjalny przyszły odwiedzający miał już pewne pojęcie, jak to wygląda.” – jak dla mnie, spełnił on rolę, o której wspomniałaś :-)

    Byłem w Walencji kilka dni i jak dla mnie to świetne miejsce. Nie zwiedziłem pewnie tyle co Ty ale dzięki temu, że byłem tam z wizytą u znajomych, łatwiej było odwiedzić te miejsca, które w pierwszej kolejności warte są odwiedzenia.

    Ja w odróżnieniu do Ciebie byłem w maju ale pamiętam doskonale piękne słońce, błękitne niebo, wspaniałe morze i „dość wysoką” temperaturę :-)

    Tak czy inaczej, Walencja to miasto, które warto odwiedzić 😉

2016 Wszelkie prawa zastrzeżone
Projekt i wykonanie: SalesMiles.pl