Kręci Mnie Sukces

Dla każdego oznacza coś zupełnie innego. Dla jednego dwie blondynki obok o poranku, dla drugiego najnowszy mac, dla trzeciego pierwsze nazwisko z artykule o sporym impact factor. Bodźce różne – uczucie to samo. Że jest się spełnionym, na dobrej drodze. Poczucie sukcesu. Ja to widzę jednak zupełnie inaczej.

 

Postaw na głowie swoje przekonania

 

Często wydaje nam się, że zrobienie jakiejś rzeczy wymaga miliona godzin czasu oraz nakładu tysięcy złotych dukatów, więc… nie zaczynamy w ogóle, bo przeraża nas skala. Też mieliście czasami tak, że odkładaliście jakieś zadanie na później miesiącami, a potem okazywało się, że wykonanie go zajmowało 15 minut?

 

Nigdy nie zapomnę tego, jak postanowiłam się nauczyć stać na głowie – to była jedna z pozycji jogi, którą kiedyś wybrałam. I codziennie opierając się o ścianę próbowałam tej trudnej sztuki. Nagle, z dnia na dzień poczułam, że w ogóle nie potrzebuję ściany! Kompletnie się tego nie spodziewałam. Byłam w szoku, że dosłownie kilka dni dzieliły mnie od tego, by stać na głowie. Wtedy też uświadomiłam sobie, że sukces to wypadkowa powtarzalności i robienia małych kroczków, tylko tych, które akurat są do zrobienia – ale wytrwale, do przodu.

 

Joy is in the journey

 

Wyobraź sobie hipotetyczną sytuację. Masz zamiar wyruszyć w podróż. Wszystko masz zaplanowane, zapowiada się świetnie. I nagle uświadamiasz sobie, że skoro miejscem wyjścia jest dom oraz ostateczną destynacją… również twój dom – to po co jechać? Po co?

 

Ponieważ droga jest celem. Jedziesz dla radości odkrywania nowego, dla poznawania siebie w nowych momentach, dla doświadczenia nieprzewidywalnego. Jedziesz dla odczuć. I chociaż teoretycznie celem może być Barcelona, Sydney czy Darłówko – gdybyś miał od razu się znaleźć u celu, wszystko straciłoby smak.

 

Tym właśnie jest życie generalnie oraz… sukces. Sukces nie jest celem, sukces jest drogą.

 

„Marzenia są czymś uroczystym, są czymś odświętnym. Natomiast dochodzimy do nich przez taką normalną prozę życia, przez codzienność.”

Jacek Walkiewicz, Pełna Moc Możliwości

 

Kręci mnie, kiedy widzę, że czyjaś wiara w realizację projektu jest większa niż wszelkie przeszkody. Kręci mnie, kiedy ktoś zaczyna robić coś, nie mając żadnych możliwości. Startując tak, jak każdy. W domowych warunkach zaczyna tańczyć. Zostaje sławnym YouTuberem nagrywając się przysłowiowym kalkulatorem. Otwiera firmę w garażu. Nie stać go na karnet na siłownię, więc robi formę życia na dywanie swojego małego pokoju. To jest właśnie dla mnie sukces- sukcesywne podążanie przed siebie.

 

Kręci mnie postęp. I siła decyzji, kiedy na samym początku niczego nie można być pewnym. Na Blog Conference Poznan, która zakończyła się w tę niedzielę (05.06) prawie każdy mówił: cześć, nazywam się… i mam bloga, którego nikt nie czyta. Tak, jak większość z nas. To jednak nie blokuje nas przed tym, by dążyć do posiadania bloga, którego każdy będzie znał i polecał.

 

Odważ się nie wiedzieć

 

Kiedy zakładałam bloga, nie miałam zielonego pojęcia o tym, jak to się robi. Znałam jedynie pojęcia hosting i domena, ale nie wiedziałam, ile to kosztuje. I jak to się robi. Jakimś cudem zrobiłam to, tak samo jak mnóstwo innych rzeczy z nim związanych. Skoro inni (pewnie mniej ogarnięci) mogą – to ja też, prawda?

 

Jednym z powodów, dla których bardzo często nie mamy motywacji jest brak wiedzy o tym, jak coś zrobić. Ale wystarczy kilka kliknięć, by się dowiedzieć.

 

I nie ma co się dołować swoim poziomem, jeśli nie jest zadowalający. Bycie w czymś najgorszym jest super powodem, by stać się najlepszym, serio. Zawsze będzie istnieć ktoś lepszy, albo ktoś gorszy. Co z tego? Czyż nie jest najlepszym uczuciem na świecie widzenie swoich postępów? To logiczne, że nie ma możliwości, by być świetnym zaczynając. Ale trzeba zacząć, by być świetnym. Sukces nie jest szczytem – jest wchodzeniem na niego, a sama góra to tylko pretekst, wytyczenie drogi. Zamiast poświęcać czas na udowadniane swojej własnej niemocy, lepiej poświęcić go na stawanie się lepszym.

 

Myślę, że jedną z najważniejszą umiejętności w życiu jest uczenie się i przyzwyczajenie do uczucia bycia totalnym dzbanem w danym temacie i brak strachu przed swoją niewiedzą. Odwaga we wchodzeniu w nowe dziedziny zakładając, że jesteśmy wystarczająco wartościowi, by dać sobie zawsze radę a uczucie bycia niekompetentnym szybko zamieni się w pewność i swobodę.

 

Na pewno istnieje coś, co zawsze chciałeś zrobić, albo osiągnąć. I wiesz co? Jestem przekonana, że już teraz możesz zrobić coś, co przybliży cię do tego „sukcesu”, tylko to, czym będzie ten sukces tak naprawdę będzie małe działanie, pierwszy kroczek, który zrobisz.

 

W moim przypadku jest to rozbudowanie bloga, ilości czytelników, zajęcie się współpracami oraz wnikliwą analizą statystyk, w którym jestem zielona jak jarmuż. To mnie jednak nie powstrzyma przed działaniem. Postanawiam codziennie poświęcać określoną ilość czasu na rozwijanie tych kwestii. W końcu – czyż realizacja swoich marzeń i przeniesienie wizji z głowy do rzeczywistości nie jest warte kilkudziesięciu minut dziennie?

 

Ze swoich osiągnięć wyspowiadam się za rok.

 

A ty co dzisiaj zrobisz małego, zwykłego, by jutro zrealizować duże marzenie?

Powiązane wpisy

  • Michał Kidziński

    Wszyscy często porównujemy się do innych, czasami do tych, którzy odnieśli sukces w tym w czym my chcielibyśmy również go osiągnąć, zapominając, że każdy zaczyna – jak to określiłaś – od bycia dzbanem w tym czy innym temacie.

    Kwestia jest jednak taka, że aby opuścić „poziom dzbana” trzeba tego po prostu chcieć a także chcieć w tym czymś stawać się coraz lepszym 🙂

2016 Wszelkie prawa zastrzeżone
Projekt i wykonanie: SalesMiles.pl