16

Jak Stracić Dziewictwo z Prawem Przyciągania i Serią „The Secret”

„Był przekazywany przez wieki, pożądany, skrywany, gubiony, kradziony i kupowany za ogromne sumy pieniędzy. Ów prastary Sekret rozumieli najwięksi ludzie w historii: Platon, Galileusz, Beethoven, Edison…” Ja pierniczę. Serio?

Wygląda na to, że jestem dziwna. No, w sumie zawsze o tym wiedziałam, ale kiedy pomyśleć o tym, że przygodę z prawem przyciągania rozpoczęłam ponad dziesięć lat temu od pewnego bloga zamiast serii „The Secret” można dojść do wniosku, że naprawdę coś jest na rzeczy.

 

Większość ludzi natyka się na ten temat słysząc od kogoś albo widząc na półce u znajomego lub na sklepowym regale Empika magiczną okładkę wyglądającą jak stary papirus. To oczywiście książka autorstwa Rhondy Byrne „The Secret”, która wychodząc na światło dzienne w 2007 roku przyciągnęła magicznie ogromne sumy pieniędzy jakie ludzie wydali na tę książkę oraz na film. Nagle na całym świecie każdy mógł się poczuć wyjątkowo. Wyjątkowo niesamowicie, jako powiernik magicznej mocy, niezwykłej siły, która daje życie marzeń. I wiesz co? To była prawda. Ale dla większości ludzi wiedza przedstawiona w „The Secret” wygląda jak wielka góra lodowa, która przywaliła w ich życie rozdzierając bezpieczną świadomość wiedzy o świecie. I ludzie to łyknęli bo myśleli, że mając taką książkę w ręku trzymają już całą dostępną wiedzę. A to był tylko czubeczek tej góry lodowej. A ludzie zaczęli się jeden po drugim zawodzić.

 

Zakładam, że być może nie kojarzysz o czym mówię. Zakładam, że może kiedyś słyszałeś o książce, ale szczerze mówiąc niewiele to ciebie obchodzi. Spokojnie, już biegnę wyjaśniać. Na początku było słowo, a konkretniej książka, która opowiada o tym że jeśli potrafisz sobie coś wyobrazić to możesz to mieć. Że twoje myśli kreują i przyciągają twoją rzeczywistość. Książka oraz następujący po niej film opowiadają jak w magiczny sposób możesz przyciągnąć do swojego życia cokolwiek chcesz. Przyznam, że obie pozycje są niesamowite i zapierają dech w piersi (nawet mojej). Są bardzo inspirujące i pozytywne. I ja również je polecam. Ale już dobrze wiesz, że coś mi w tym wszystkim nie pasuje. No właśnie.

 

Jeśli ktoś nigdy wcześniej nie interesował się podobną tematyką, nie czytał nic na ten temat i nie widział żadnych przykładów jak to działa – może czuć się nieskończenie zawiedziony kiedy dwa dni po obejrzeniu filmu nie otrzyma żadnego dowodu na działanie prawa przyciągania. Może myśleć: która z technik jest właściwa, podczas gdy wszystkie są. Możesz zastanawiać się – skoro myśli kreują rzeczywistość dlaczego dostaję coś, o co nie prosiłem? Film daje złudne wrażenie, że jeśli będziesz siedzieć na krześle wizualizując 3h to dostaniesz od losu wszystko, czego chcesz. Na wczoraj. Odziera prawo przyciągania z jego niesamowitej otoczki, którą jest duchowość oraz pojęcie tego, że wszystko jest jedynym, czas nie istnieje obiektywnie, wszystko już jest, każdy z nas jest Źródłem, Kreatorem i to co dajesz – otrzymasz z powrotem. Zapomina też o bardzo ważnym aspekcie, jak nie najważniejszym – mianowicie szczęścia i dobrego samopoczucia, bez którego właściwie wszystko traci sens i przestaje być przyjemne, bo przecież to droga jest celem samym w sobie.

 

„The Secret” to czubek góry lodowej od której możesz zacząć. Możesz na nią wejść, ale polecam eksplorować całą. Nie ma co się jarać całą otoczką historyczną, która moim zdaniem jest zabiegiem marketingowym, dokładnie tak samo jak sama nazwa. Ten cały bullshit z ludźmi, którzy ukrywali „Sekret” przez całe wieki wygląda zabawnie chociażby dlatego, że podobne książki powstały w przeszłości zanim powstał „The Secret” – jedyne, co je dzieli to brak komercji.

 

Jedną z nich jest na przykład „Naukowa metoda wzbogacania się” która powstała na początku XX wieku i została przetłumaczona na język polski przez Wojciecha Diechtiara, z którym współpracowałam kilka lat temu na samym początku mojej przygody z prawem przyciągania.  Książka jest do pobrania za darmo, ponieważ jej autor wyszedł z założenia, że każdy powinien mieć dostęp do takiej wiedzy. O podobnych sprawach traktuje również starszy niż „Sekret” „System Klucza Uniwersalnego„. Nie wspominając o channelingu Abrahama, o który oparty jest cały blog, czy Bashara – męskiej wersji kogoś nie z tej ziemi, kto opowiada o zjawisku kreowania rzeczywistości. I to nadal jest oczywiście nie wszystko.

 

Żeby było jasne: nie mam nic do zarabiania na całej idei. Komercyjność Sekretu pozwoliła na jego rozpowszechnienie. Pozwoliła na to, by ludzie na całym świecie dowiedzieli się o tym, że cały czas kierują swoim życiem myślami, jakie na jego temat mają a kiedy nauczą się robić to świadomie – przeżyją totalny odjazd z przyciąganiem fajnych i niesamowitych rzeczy do życia. A fakt łatwej dostępności oraz subtelnego łopatologizmu (niezły neologizm, brawo ja) stworzonego dla amerykańskiej społeczności sprawia, że temat wydaje się do strawienia przez wszystkich, nawet najbardziej opornych na nowinki i zmiany w świadomości. A to całkiem spora zaleta.

 

Jeśli chcesz więc stracić swoje dziewictwo z prawem przyciągania od strony serii „The Secret” – nie krępuj się. To nie będzie bolało. Twórcy książki oraz dokumentu rozbiorą cię delikatnie i włożą w ciebie to, co mają najlepszego całkowicie bezboleśnie. Mogę się założyć, że zapamiętasz ten pierwszy raz na zawsze. A już na pewno pierwszą rzecz, którą sobie dla zabawy przyciągniesz – co powiesz na przykład na niebieskie piórko (ja przyciągnęłam już chyba wszystkie ich kolory)? Uczucie jakie będzie temu towarzyszyło na zawsze pozostawi w tobie takie miłe uczucie zaskoczenia, miłości i zachwytu, że to faktycznie może działać.

 

Jeśli nadal nie masz pojęcia o czym mówię – zapraszam do ciekawego seansu. Może cię zainspiruje, może rozbawi a może obudzi zdolności do kreowania własnej rzeczywistości całkowicie świadomie. W każdym razie na pewno pozwoli wyrobić sobie własną opinię. Uważam, że warto. Kiedyś musi być ten pierwszy raz. Wyskakuj z ubrań, Maleńka!

 

 

  • Ewa Elodie Maligranda

    A ja myślałam że stracę wreszcie dziewictwo dzięki Sekretowi a tu taki zonk xD

  • Paweł Chomik

    Gregg Braden idzie nawet o krok dalej i nazywa to odzwierciedlaniem. To co wewnątrz każdego z nas, to na zewnątrz. Od tego kim się staniemy zależy nasza rzeczywistość.

    Obowiązkowa lektura to także „Potęga podświadomości” Josepha Murphego

    „Z wielkim napięciem otwierano grób Hermesa, sądząc, że zawiera
    największą tajemnicę wszechczasów. Tajemnica ta zaś brzmiała: ‘Co wewnątrz, to
    na zewnątrz; co na górze, to na dole’. Znaczy to tyle, że każde podświadome
    wyobrażenie ukazuje się na ekranie czasu i przestrzeni. Także Mojżesz, Izajasz,
    Jezus, Budda, Zaratustra, Lao-Tse i inni oświeceni prorocy różnych epok głosili
    taką samą prawdę. Cokolwiek podświadomie dobierzesz jako prawdę, przybierze
    trwałą postać sytuacji zewnętrznej, stanu albo wydarzenia. Ruchy psychiczne i
    fizyczne warunkują się wzajemnie i tworzą własną równowagę. Jako w niebie (w
    twoim umyśle), tak i na ziemi (w twoim ciele i otoczeniu) – oto wielkie prawo
    życia”.

    – Joseph Murphy – Potęga podświadomości

    • „Co w środku to na zewnątrz.” Możemy się nawet pokusić o stwierdzenie, że nie ma żadnego „zewnątrz”. Oczywiście „Potęga podświadomości” to absolutny must have duchowej literatury a Gregg Braden to ważny filozof :) Można go chyba też zobaczyć w „The Secret”, ale nie jestem pewna. Mówię prawdę?

      Dzięki za komentarz!

      Pozdrawia

  • Nie jestem widocznie poddana na sugestie. Przeczytałam już dawno i … nie zrobiło to na mnie jakiegoś piorunujące wrażenia. Zarabianie w sieci? Widziałam to z bliska. Tam gdzie w grę wchodzi kasa nie ma sentymentów

    • Cześć, dzięki za komentarz. Zależy wszystko od doświadczenia :)

      Pozdrawiam!

2016 Wszelkie prawa zastrzeżone
Projekt i wykonanie: SalesMiles.pl