Dziwne, u mnie działa

Wdech. Wydech. Przypływ. Odpływ. Ciepłe fale oceanu powodują, że podnoszę się gdy woda zalewa moje ciało i opadam z powrotem na mokry, miękki piasek, gdy woda wraca i odsłania je słońcu. Gdyby nie ten znikomy ruch głową utonęłabym leżąc na brzegu Pacyfiku.

 

Nie myślę o niczym, niczego nie planuję, nic nie muszę zrobić. W tej błogości doskonałej chwili przypominam sobie, że kiedyś wyobrażałam sobie podobny moment. I chyba nie widzę różnicy pomiędzy opisem a doświadczeniem. Kolejny odpływ okleja moje ramiona pełnymi piasku mokrymi włosami. Wydech.

 

No dobra, skłamałam. Jest o niebo lepiej.

 

Jak ja to robię? Nie wiem. Wiem tylko tyle, że działa. Pewnego dnia dowiedziałam się, że myśli tworzą rzeczywistość i nic nigdy nie było takie samo. Tak, zgadzam się – od tego czasu minęło prawie 10 lat i nauczyłam się kosmicznej ilości rzeczy, ale to wciąż nie zmienia faktu, że z jakiegoś powodu to wszystko daje radę.

 

Więc prawie zawsze  mam ze sobą zeszyt – wiesz, taki ładny, za prawie dychę, z kolorową okładką i miłym napisem. Boże, kto coś takiego jeszcze robi? A jednak. Zapisuję od dwóch lat rzeczy, które jeszcze się nie wydarzyły, po to, by się wydarzyły lub dla przyjemności marzenia. Opisuję je. Zamykam oczy i widzę. Czuję zapachy i dotykam przedmioty. Słucham muzyki i kręcę oczami wyobraźni swój własny teledysk. Jestem zawsze główną bohaterką. Naprawdę fajnie jest grać główną rolę i być reżyserem jednocześnie. A potem te rzeczy się dzieją a ja jak zawsze nie mogę wyjść z podziwu.

 

Kiedy w książce jest napisane: zrób to teraz – robię. Zazwyczaj, bo wiadomo, że nie zawsze chce mi się sięgnąć po długopis w doskonale wygodnej pozycji łóżkowej, kiedy poduszka idealnie pasuje do szyi i kołdra zakrywa nie za dużo i nie za mało. Generalnie jednak jestem posłuszna autorom poradników. Kiedy mówią: działaj – ja działam. Nawet jeśli jest to tylko opisanie idealnego dnia albo ocena swojego mentalnego rozwoju.

 

Kiedy Abraham mówi, że nic nie jest ważniejsze niż to, bym się dobrze czuła i mam wrażenie, że tego właśnie szukałam od lat – to właśnie tak podchodzę do życia. To wiąże się z wyjściem z pokoju pełnego negatywnych ludzi albo wyłączeniem strony internetowej, która krzyczy zdjęciami o biedzie, śmierci i w ogóle końcu świata. Naprawdę nie czuję się mniej wartościowa z powodu nieoglądania tego typu rzeczy. Jeśli wydarzy się coś istotnego to i tak będę wiedziała.

 

Kiedy przeglądam po raz nasty te same książki lub widzę cytat z jakiejś książki o samorozwoju, który dobrze znam raczej sprawdzam, czy się stosuję się do tego jeśli chcę, czy nie. Jeśli publikuję post to zazwyczaj zadaję sobie pytanie, czy w ogóle też się z tym identyfikuję, bo nie lubię prawić kazań na temat rzeczy, za którymi nie podążam.

 

Dlatego kiedy widzę wpis, że coś komuś nie działa – że smutni trenerzy rozwoju osobistego, że coaching należy zdelegalizować lub w prawo przyciągania nie wierzyć to uśmiecham się do siebie i zastanawiam, czy kiedykolwiek autor spróbował choć na chwilę nie być sceptykiem lub wyłączył choć na moment racjonalizowanie efektu. Bo jakoś u mnie, jak i u wielu innych młodszych, starszych i tych po środku – dziwne, ale działa.

 


Może nie zawsze potrafię zmanifestować wszystko na wczoraj. Może czasami zapiszę coś i zapomnę a dopiero po latach odkrywam, że tym się stałam. Może nie zawsze jestem super szczęśliwa lub przynajmniej z dobrym samopoczuciem. Czasami płaczę, miewam gorsze dni albo bywam zła. Zawsze jednak bardzo szybko odpuszczam i przypominam sobie, że w ogóle jestem bardzo zadowolona z życia, jakie zbudowałam w okół siebie i jakie nadal kreuję, według własnych umiejętności. Pamiętam jaki mam kierunek oraz priorytety, a wśród nich największy: szczęście.

 

Bo kiedy zobaczysz przed oczami, ale nie tymi wyobraźni ale tymi prawdziwymi z rogówką, tęczówką i soczewką błysk światła, który rozszerzy źrenice, skórze nada kolor czekolady i włosom odcień piasku doświadczysz manifestacji tego, co kiedyś było tylko zdaniem zapisanym w zeszycie. Będziesz czuć, że możesz wszystko – bo zawsze mogłeś, tylko kiedyś nie wiedziałeś. I nigdy nie będziesz mieć dość kreowania życia, bo tak poza wszystkim to po prostu świetna zabawa.

 

Nieważne co – czy nazwiesz to prawem przyciągania, ezoteryką, samorozwojem, psychologią sukcesu, wibracją, lub szamanizmem. Jeśli daje szczęście i wymarzone życie to działa. Tylko musisz spróbować. Wziąć zeszyt i długopis. Zamknąć oczy i coś zobaczyć. Pójść w nowe miejsce z innymi ludźmi i zrobić coś, czego nigdy wcześniej nie robiłeś. Jeśli działa dla mnie – zadziała dla wszystkich.

Powiązane wpisy

  • Tomasz Łach

    Świetny artykuł! Bardzo inspirujący i motywujący do tego, żeby spełniać swoje marzenia 🙂 Czekam z niecierpliwością na kolejne wpisy 😉

  • Michał Kidziński

    Świetny artykuł Andżelika i ujęłaś w nim chyba jedną z najważniejszych rzeczy w swoim życiu – jeśli coś daje nam poczucie szczęścia, to po prostu warto to robić 🙂

2016 Wszelkie prawa zastrzeżone
Projekt i wykonanie: SalesMiles.pl